[83] Jojo Moyes ,,We wspólnym rytmie”

Uwielbiam przepełnione emocjami i skłaniające ku głębszej refleksji powieści Jojo Moyes. Bohaterowie jej powieści są ludźmi po przejściach, którzy zmagają się z własnymi słabościami. Zarówno mężczyźni jak i kobiety stale poszukujący recepty na szczęście często podejmują trudne decyzje, które mogą zaważyć na ich dotychczasowym życiu. Nieraz przyjdzie im stanąć w obliczu wielu przeciwności losu, które mogą złamać ich psychicznie. Nieraz losy bohaterów wykreowanych przez Moyes wyciskały ze mnie łzy i sprawiały, że nie mogłam w nocy zmrużyć oka.

Jak się domyślacie byłam przeszczęśliwa, gdy otrzymałam egzemplarz najnowszej powieści jednej z moich ulubionych autorek prozy obyczajowej. Jakie były moje wrażenia po przeczytaniu ,,We wspólnym rytmie”? O tym nieco niżej.

O książce:
W wyniku splotu okoliczności losy dwóch odmiennych kobiet zostają połączone. Czternastoletnia Sara musi poradzić sobie z utrzymaniem siebie i ukochanego konia imieniem Boo po ataku choroby u dziadka. Dziewczynka nie mogąc znaleźć pomocy podejmuje trudne i negatywnie wpływające na jej życie decyzje. W ten sposób spotyka Natashę, młodą prawniczkę, która zmaga się z traumą rozwodu. Mimo, że kobieta jest w dość szczęśliwym związku z kolegą po fachu, to wciąż nie może zapomnieć o charyzmatycznym mężu. Jedna noc sprawia, że losy osieroconej dziewczynki oraz zgorzkniałej specjalistki od spraw nieletnich zostają połączone na zawsze. Czy uda im się pokonać brak zaufania i stale pojawiające się pretensje? Czy będą zdolne wyjść z twardej skorupy i pokazać prawdziwe uczucia? Jak zmieni się ich relacja, gdy do Natashy wprowadzi się jeszcze-nie-były mąż?

O autorce:
Jojo Moyes to ulubiona autorka milionów czytelników, a jej powieści są światowym fenomenem wydawniczym. Udało się jej wyrównać rekord należący do Harlana Cobena i Stephena Kinga – trzy jej książki znalazły się równocześnie na listach bestsellerów ,,New York Timesa”. Podbiła serca czytelników wielkimi bestsellerami ,,Zanim się pojawiłeś” oraz ,,Kiedy odszedłeś” i stała się ulubioną pisarką polskich blogerów.

Moja ocena:

,,We wspólnym rytmie” to moje kolejne spotkanie z twórczością Jojo Moyes, ale niestety nie uważam go za udany. Co prawda historia, którą chciała podzielić się z czytelnikiem wydaje się interesująca, to wykonanie nie każdemu przypadnie do gustu. Poza tym powieść miejscami może wydawać się zlepkiem kilku historii, co dodatkowo utrudnia jej odbiór. Mamy tu bowiem opowieść o dziewczynce, która chce zostać profesjonalnym jeźdźcem poprzedzoną historią miłości jej babki i dziadka i przeplataną informacjami o technikach doskonalenia tresury koni. Następnie poznajemy losy zgorzkniałej prawniczki zmagającej się z kryzysem wiary w dzieci z tzw. patologicznych środowisk oraz z problemami osobistymi w postaci nowego związku i ciągłego odczuwania miłości do męża, z którym stara się rozwieźć. Na domiar złego niewierny mąż wprowadza się do niej i wywraca życie do góry nogami. Również pojawienie się nastoletniej Sary dodatkowo komplikuje jej poukładane życie.

Z uwagi na pasję nastoletniej Sary autorka wiele miejsca poświęciła koniom i metodom ich tresury. Największym marzeniem dziewczynki jest dostanie się do elitarnej Le Cadre Noir, do której należał jej dziadek. Od najmłodszych lat Sara ćwiczy z Boo, by móc spełnić to kosztowne marzenie. Czytelnik poznaje staje się świadkiem urzekającą historię wielkiej wieloletniej przyjaźni pomiędzy dziewczynką a koniem, która narodziła się dzięki samozaparciu i wierze w marzenia. Boo okazuje się nie tylko wyjątkowo pięknym i utalentowanym zwierzęciem, ale przede wszystkim powiernikiem sekretów i trosk swej pani. W tym kontekście nie dziwi zatem zabieg zastosowany przez autorkę powieści. Każdy rozdział otwierają cytaty ,,Hippiki, czyli jazdy konnej” Ksenofonta, które wskazują na istotę budowania relacji pomiędzy człowiekiem a koniem opartej na wzajemnym szacunku. Osoba, która chce jeździć konno powinna najpierw wzbudzić w zwierzęciu zaufanie i zapewnić go, że nie zrobi zwierzęciu krzywdy. Wielogodzinne treningi nie tylko zbliżają ku perfekcji, ale przede wszystkim budują niezwykłą więź.

Co do Nataszy mam bardzo mieszane uczucia. Momentami można współczuć jej bycia porzuconą przez męża i zamienioną na ,,lepszy model”, ale z drugiej strony przez większość czasu kobieta okazuje się pozbawioną empatii zgorzkniałą i przepełnioną złością kobietą, która nie tylko utraciła zaufanie do młodych ludzi, których sprawami się zajmuje, ale również nawet obecnego partnera nie obdarza wystarczającą uwagą. Co więcej Natasha jest osobą, która wprost uwielbia użalać się nad sobą i występować w roli ofiary i porzuconej. Zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że to może przez jej oziębłość i dystans kolejne związki oraz relacje z innymi ludźmi słabną i rozpadają się. Ta postać, mimo, że powinno się jej współczuć, to wywoływała we mnie całkowicie odmienne uczucia.

Podsumowując, w najnowszej powieści Jojo Moyes zaskakuje czytelnika długimi opisami technik tresury koni. Dla osób niezbyt zainteresowanych tą tematyką może okazać się to raczej mało interesujące, a wręcz nużące. Mimo tego autorka ponownie zaserwowała czytelnikowi opowieść o ludzkich problemach i zawiłych sytuacjach życiowych wymagających podjęcia trudnych decyzji. Mimo ważnych tematów, które porusza (w tym: pracoholizm mający być metodą na pokonanie traumy rozwodu, motyw niezrozumienia zachowania nastolatków i zagrożeń, które czekają na nie z rąk dorosłych) tę powieść czyta się niezwykle długo. Co prawda powieść spodobała mi się, a postaci wykreowane przez autorkę i ich problemy do mnie przemawiały, ale nie zachwyciłam się nią jak to miało miejsce w przypadku ,,Razem będzie lepiej”, czy ,,Zanim się pojawiłeś”. ,,We wspólnym rytmie” polecam przede wszystkim pasjonatom koni oraz zagorzałym fanom twórczości Moyes.

Ocena: 4/6

Informacje o wydaniu:

  • Jojo Moyes
  • We wspólnym rytmie
  • Oprawa miękka
  • Wydanie: pierwsze
  • Data pierwszego wydania: 2017-07-31
  • ISBN: 978-83-240-3820-6
  • Liczba stron: 528
  • Znak literanova
  • Format: 144x205mm
  • Cena katalogowa: 39,90 zł
  • Rok wydania: 2017

Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję 

[82] Małe cuda naprawdę się zdarzają – Magdalena Kordel ,,Serce z piernika”

Niespodziewanie w tym roku miałam okazję poczuć świąteczny klimat wcześniej niż w marketach :-) Jako jedna z pierwszych osób miałam możliwość przeczytania najnowszej powieści Magdaleny Kordel przed oficjalną premierą. Wydawnictwo Znak zrobiło mi przepiękną i niezwykle smaczną niespodziankę za sprawą tego przepięknie opakowanego zestawu.

O książce:

Bohaterką jest Klementyna – matka nastoletniej Dobrochny i mistrzyni korzennych wypieków. Kobieta stale żyje na walizkach, ale stara się stworzyć ciepły i kochający dom dla nieco zwariowanej i nadmiernie gadatliwej córki oraz sprawiającej problemy babci Agaty. Tym razem Klementyna zabiera rodzinę do niewielkiej miejscowości położonej w odległym krańcu Polski. Klimat małego miasteczka ma zapewnić kobietom stabilizację oraz harmonijne życie z dala od trudów wielkiego miasta. Oczywiście zamierzenia naszej bohaterki okazują się zupełnie odmienne od rzeczywistości. Czy niespodziewane wydarzenia oraz sytuacje, w których znajdzie się Klementyna spowodują zawirowania w jej życiu? Czy kobiecie uda się pokonać przeszkody? Czy wiecznie tułające się kobiety nareszcie znajdą miejsce, gdzie będą chciały zatrzymać się na dłużej?

Moja opinia:

,,Serca z piernika” jest powieścią bardzo klimatyczną i idealną do czytania w okresie przedświątecznym. Magdalena Kordel, podobnie jak w przypadku ,,Anioła do wynajęcia”, postawiła na wywołanie w czytelniku emocji oraz skłonienie go do refleksji nad życiem. Poprzez perypetie Klementyny zauroczonej przepiękną kamieniczką jak z sennych marzeń pokazała, że nie tylko w święta człowiek potrzebuje dużo ciepła i bliskości. W opowieść o sile marzeń i potrzebie zbudowania własnego gniazda wplotła wątek niepewności związany z tajemnicami przeszłości. Całość okrasiła pisarka typowym dla swojej twórczości specyficznym klimatem małego miasteczka, który tworzony jest dzięki niezwykłym, i na długo zapadającym w pamięci, mieszkańcom. Niemalże każda karta powieści przepełniona jest uczuciem, domowym i rodzinnym ciepłem uzupełnianym pobudzającym zmysły aromatem piernika. Czegóż chcieć więcej?

Serdecznie polecam najnowszą powieść Magdaleny Kordel miłośnikom literatury mocno oddziałującej na emocje. ,,Serce z piernika” to przede wszystkim opowieść o kobiecie z przeszłością, która poszukuje swego miejsca w świecie. Chcąc zapewnić córce dobre warunki i kochający dom Klementyna zapomina o najważniejszym: życia trzeba się uczyć na własnych błędach, a nie poprzez eliminowanie mogących się pojawić przeszkód. W ten sposób powieść okazuje się mądrą opowieścią o dojrzewaniu i macierzyństwie. Osadzenie akcji w miasteczku ,,na końcu świata” i w okresie przedświątecznym wzmacnia wygłos tej przepełnionej emocjami opowieści o zawirowaniach ludzkiego losu.

O autorce:

 

Magdalena Kordel – autorka bestsellera Anioł do wynajęcia oraz Serii Malownicze, Uroczysko i Wilczy dwór. Jej powieści sprzedały się w nakładzie ponad 200 000 egzemplarzy.

Moja Ocena: 5/6

Informacje o książce:

  • Magdalena Kordel
  • ,,Serce z piernika”
  • Oprawa miękka
  • Liczba stron: 400
  • Wydawnictwo: Znak
  • Rok wydania: 2017

Za egzemplarz książki i słodką niespodziankę bardzo dziękuję Wydawcy!

[80] PRZEDPREMIEROWO Amos Towles ,,Dżentelmen w Moskwie”

Bardzo często o naszym życiu decyduje przypadek. Z jego powodu spokojne i ustabilizowane chwile mogą w oka mgnieniu zmienić się nie do poznania. Zdarza się nawet, że z powodu błahej rzeczy dokonują się tak znaczące zmiany, że zaważą one na naszym całym dotychczasowym życiu. Tak staje się w przypadku bohatera najnowszej powieści Amosa Towlesa.

Hrabia Rostow jest przystojnym, szarmanckim i lubiącym przepych dżentelmenem. Zamieszkuje luksusowy apartament w moskiewskim hotelu Metropol, w którym oddaje się typowo ,,męskim” czynnościom, czyli czytaniu gazet, piciu kawy, przyjmowaniu znajomych i dyskusjach o współczesnym świecie. Życie w hotelu przebiega bez jakichkolwiek problemów do czasu, gdy hrabia zostaje wezwany przed oblicze służb. Z powodu jednego wiersza napisanego kilka lat wcześniej zostaje pozbawiony dotychczasowych przywilejów i zyskuje status więźnia. Z elegancko urządzonego apartamentu zostaje zdegradowany do nędznej izdebki, w której z wielkim trudem mieści się łóżko. Zabiera najpotrzebniejsze rzeczy w tym rodzinne pamiątki i postanawia przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Mimo aresztu domowego stara się nadal być pogodnym i obdarzonym niezwykłym poczuciem humoru człowiekiem.

Przy pomocy kilku przyjaciół z hotelowego personelu tworzy miejsce, które będzie w stanie nazywać domem dopiero po wielu latach. Wraz z rezolutną dziewczynką lubiącą żółty kolor eksploruje nieznane mu dotychczas pomieszczenia Metropolu. Trafiają do kuchni, pralni, schowka z rzeczami znalezionymi i do pracowni szwaczki. Nasz bohater przekonuje się, że hotel to miejsce fascynujące, którego pracownicy nie tylko dbają o komfort każdego gościa, ale tworzą gościnną i niemalże domową atmosferę.

Hotel Metropol pełni w powieści bardzo znaczącą rolę. Jest nie tylko miejscem, w którym zatrzymują się różnorodni goście, począwszy od znamienitych obywateli całego świata po przedstawicieli środowiska artystycznego i komunistycznych oficjeli. Dla Rostowa i jego przyjaciół hotel staje się miejscem szczególnym, namiastką domu. To w jego pomieszczeniach hrabia nawiązuje przyjaźnie, przeżywa chwile miłosnego uniesienia z pewną aktorką oraz poznaje uroki ojcostwa i związaną z nim odpowiedzialność. Metropol mimo zachodzących zmian związanych z ustrojem komunistycznym okazuje się ostoją braku zmian. Wydaje się nietknięty jakimikolwiek przemianami. Mimo znaczących przemian społeczno-politycznych życie i praca w tym hotelu pozostają niezmienne. Pracownicy dbają o komfort gości, a Metropol zdaje się dobrze naoliwioną maszyną, która doskonale funkcjonuje w każdym najmniejszym aspekcie.

Dużą rolę w tej powieści pełnią przedmioty. Wiszący na ścianie obraz staje się nośnikiem wspomnień nie tylko o ukochanej siostrze, lecz również rodzinnym majątku o znaczącej nazwie Leniwagodzina. Rostow przypomina sobie dzieciństwo i sielską atmosferę tamtych lat. Z nutką nostalgii rozmyśla o dawnych czasach i typowo dżentelmeńskim sposobie życia. Z kolei pamiątkowy zegar, który dzwoni tylko dwa razy w ciągu doby, wykonany na polecenie jego dziadka przywołuje wspomnienia o dziadku, który rankiem pracował, by popołudniu móc spędzać czas z rodziną. W tym kontekście przywoływana jest również nostalgiczna refleksja nad znaczeniem czasu i jego upływem.

W ,,Dżentelmenie w Moskwie” wszechobecna jest tęsknota tytułowego bohatera za kulturą i tradycją dawnej Rosji, ojczyzny Czajkowskiego, Tołstoja, Puszkina i innych znaczących przedstawicieli środowiska artystycznego. Hrabia Rostow tęskni nie tylko za literaturą i muzyką, którą wielokrotnie słyszał w salonach arystokratów, ale przede wszystkim za minionym sposobem życia. Gdzie podziały się konwenanse, inspirujące filozoficzne dysputy o literaturze i sztuce, umiłowanie estetyki i kultury, z którą obcowało się w operze, teatrze, czy podczas codziennej lektury książki? Tęsknota za wielkimi czynami i dżentelmeńskim stylem widoczna jest w każdym słowie, geście i zachowaniu bohatera, który wydaje się nieco staroświecki nowemu pokoleniu towarzyszy pracujących w fabrykach.

Oprócz losów Rostowa na przestrzeni ponad 30 lat, czytelnik pilnie śledzi przemiany zachodzące w Rosji, która z mocarstwa staje się krajem komunistycznym. Na tle codziennych małych i większych problemów pracowników moskiewskiego hotelu ukazane zostają najważniejsze zmiany związane z rządami Stalina i jego podwładnych. Powstawanie fabryk, pozorne działania ku chwale partii, zsyłki niewygodnych obywateli na Syberię to tylko niektóre działania oszczędnie wspominane przez autora.

Podsumowanie:

,,Dżentelmen w Moskwie” to nietuzinkowa powieść, która zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Klimat zmieniającej się Rosji tworzony jest na podstawie relacji  człowieka, który utracił przywileje należne jego pozycji społecznej i przeplatany jest fragmentami z literatury i filozofii, które doskonale uzupełniają przemyślenia Rostowa.

 Premiera: 25 września!

Ocena: 6/6

Informacje o książce:

  • Amor Towles
  • Dżentelmen w Moskwie
  • Tłumaczenie: Anna Gralak
  • Oprawa twarda z obwolutą
  • Liczba stron: 560
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Rok wydania: 2017

Bardzo dziękuję Wydawcy za możliwość przeczytania tej niezwykłej powieści:

[79] Podróż w głąb siebie – Kerry Lonsdale ,,Nigdy nie zapomnę”

 

Aimee to młoda kobieta, która ma poślubić Jamesa, wieloletniego ukochanego, przyjaciela z dzieciństwa i swoją pierwszą wielką miłość. Niestety plany wspólnej przyszłości ulegają drastycznej zmianie. Dzień ślubu, mający przynieść spełnienie marzeń, staje się powodem traumy, bo zamiast uroczystości małżeńskiej Aimee musi uczestniczyć w pogrzebie ukochanego. Nasza bohaterka szybko pogrąża się w rozpaczy i nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanego mężczyzny. Jej życie, wszystkie piękne plany legły w gruzach w jednej chwili. Mimo wysiłków rodziny i przyjaciół, dziewczyna nie może przystosować się do nowej sytuacji. W dodatku zamieszanie w jej życiu powoduje tajemnicza kobieta, która twierdzi, że James żyje, a zadaniem jego narzeczonej jest podróż, podczas której pozna odpowiedzi na wszystkie dręczące ją pytania. Podróż mająca na celu poszukiwanie Jamesa stanie się przełomem w życiu Aimee, w którym kobieta dowie się wiele o samej sobie. Będzie miała okazję zrewidować dotychczasowe poglądy i zastanowić się nad własnym życiem. Do tego zamieszania dołącza również przystojny fotograf, który szybko staje się powiernikiem Aimee i kolejnym powodem zmąconego spokoju.

Zazwyczaj lubiłam te samotne poranki, gdy zagniatałam ciasto na cały dzień. Doceniałam ów moment rytmicznego zapamiętania, który odkryłam już w dzieciństwie, kiedy mama nauczyła mnie piec. Powtarzalne ruchy zazwyczaj pozwalały myślom odpłynąć, planować resztę dnia, wybiegać ku przyszłości, spoglądać wstecz. Ale nie dziś. Tego dnia ciasto lepiło mi się do rąk jak przeżuta guma do podeszwy buta. Jakie to irytujące. Przypominało mi, że wszystkie godziny spędzone na planowaniu przyszłości były całkowicie pozbawione sensu. Bo przyszłość już nie istniała.

Powieść Kerry Lionsdale to dobrze napisana, pełna emocji książka, która na długo pozostanie w pamięci czytelnika. Jak każdy debiut nie jest pozbawiona drobnych potknięć. Mimo tego opowieść o poszukiwaniach ukochanego mogę uznać za jedną z lepszych książek obyczajowych, jakie ostatnio czytałam. Szczególnie emocjonujące jest zakończenie powieści, które po prostu wbija w fotel i pozostawia w czytelniku nutkę niedosytu.

Uwaga czytelnika skierowana jest głównie ku Aimee, która jest nietuzinkową bohaterką wzbudzającą w czytelniku wiele emocji. Empatia odbiorcy  skierowana ku niej widoczna jest głównie w scenach dotyczących rozpaczy po stracie ukochanego, kiedy dziewczyna nie widzi sensu życia i rozpamiętuje wspólne chwile. Sytuacja, w której się znalazła powoduje, że dziewczyna zaczyna zachowywać się bardzo specyficznie. Czasami jej decyzje są zupełnie nieprzemyślane i bardziej przypominają kaprysy kilkuletniego dziecka. Bardzo często działa pod wpływem impulsu, bez zastanowienia. Ale nietrudno się jej dziwić – straciła ukochanego, który był również jej wieloletnim przyjacielem, jej życie straciło sens. Aimee bardzo trudno pogodzić się z myślą o śmierci Jamesa i faktem, że wspólnie planowana przeszłość już nigdy się nie spełni. Dlatego, kiedy po wielu miesiącach żałoby, w jej życiu pojawia się czarujący fotograf, to dziewczyna nie patrzy na niego jak na nowego partnera, lecz widzi go jako przyjaciela i powiernika. Czy w porę uda się jej zauważyć, że on ją kocha? Czy Aimee okaże się gotowa na nowy związek i ostateczne pożegnanie z Jamesem.

Wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem, a moje serce pękło w tym momencie na dwoje. Jedna część należała do Jamesa. Drugą zostawiłam z Ianem.

Nigdy nie zapomnę, to wzruszająca opowieść o wielkiej miłości, która wydaje się być tak silną, że jest zdolna pokonać wiele przeciwności losu. Uczucie, którym Aimee darzy Jamesa to również przyjaźń, bezgraniczne zaufanie i oddanie. Taka miłość bardzo rzadko się zdarza!

Oprócz grania na emocjach czytelnika autorka serwuje mu kilka chwytów znanych z powieści sensacyjnych. W pewnej chwili Aimee staje się ,,detektywem”, który próbuje zgłębić tajemnicę śmierci ukochanego. Podąża za wskazówkami zostawionymi przez tajemniczą kobietę, która wydaje się wiedzieć o Jamesie znacznie więcej niż może wyjawić. Czy jest możliwe, że jej ukochany żyje, a prawdę o jego miejscu pobytu zna członek rodziny?

Na równi z zagadką zniknięcia narzeczonego głównej bohaterki uwagę czytelnika przyciągają specyficzne relacje pomiędzy członkami rodziny Jamesa. W szczególności jego kuzyn budzi zaciekawienie i jednocześnie niepokój, kiedy podczas licznych retrospekcji prowadzonych z punktu widzenia Aimee, wychodzi na jaw jego dziwne zainteresowanie dziewczyną. Relacje między członkami rodziny okazują się napięte i pełne mrocznych tajemnic, które mogą popchnąć ku zbrodni.

Nie był to nagły zwrot w uczuciach, raczej stopniowa ewolucja, jakby miłość dojrzewała we mnie jak motyl rozwijający powoli skrzydła po opuszczeniu kokonu. Zaczęłam zauważać rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi.

Powieść Nigdy nie zapomnę Kerry Lonsdale to interesujący debiut, który powinien przypaść do gustu czytelniczkom lubiącym opowieści o uczuciach. Autorka posiada dar interesującego i niezwykle lekkiego sposobu opowiadania historii życiowej głównej bohaterki. Zgrabnie łączy elementy powieści obyczajowej z wątkiem sensacyjnym i zagadką zaginięcia Jamesa. W opowieść o poszukiwaniach ukochanego wplata kalejdoskop skrajnych emocji, które targają również czytelnikiem. Początkowy smutek i wszechogarniająca tęsknota wynikające z tragedii jaka spotkała główną bohaterkę powoli przechodzą w niepewność i chęć rozprawienia się z przeszłością. Na oczach czytelnika Aimee przechodzi zmianę z ogarniętej żalem narzeczonej, która po stracie ukochanego nie widzi sensu życia, w kobietę pewną siebie, która dojrzewa do zmian. Bohaterka popełnia liczne błędy, zbyt mocno trzyma się nadziei na odzyskanie Jamesa, ale to właśnie te potyczki z losem, powodują, że jest postacią bardzo ludzką, pełną sprzeczności, która mimo swojego wieku nadal nie wie, co chce robić w życiu. Aimee to bohaterka, która łączy w sobie cechy wielu współczesnych młodych kobiet, które zastanawiają się, czy warto walczyć o marzenia.

Moja Ocena: 5/6 

Informacje o książce:

  • Kerry Lonsdale
  • Nigdy nie zapomnę
  • Tłumaczenie: Aleksandra Kamińska
  • Oprawa miękka
  • Wydanie: pierwsze
  • Data pierwszego wydania: 2017-08-14
  • ISBN: 978-83-240-4951-6
  • Liczba stron: 400
  • Wydawca: Wydawnictwo Znak
  • Format: 140x205mm

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawcy :-)

[77] Wiedza może być niebezpieczna – Arturo Perez-Reverte ,,Misja: Encyklopedia”

Będąc małą dziewczynką uwielbiałam powieści przygodowe. Z wypiekami na twarzy czytałam o przygodach muszkieterów z książek Dumasa. Bacznie śledziłam również losy bohaterskich postaci Waltera Scotta. Po wielu latach poczułam to samo uczucie ekscytacji połączonej z dziecięcą ciekawością świata, gdy w moje ręce trafiła seria o przygodach kapitana Alariste pióra Arturo Pereza-Revertego. Całkowicie wsiąkłam w świat przygód, pościgów oraz dworskich intryg. Ponownie zachwyciłam się klimatem dawnej historii ukazanej na tle przygód bohaterów za sprawą powieści Misja: Encyklopedia.

Konstrukcja powieści jest trójdzielna. Pierwsza część to opowieść o wysłannikach Hiszpańskiej Akademii Królewskiej, którzy wyruszają w podróż do Paryża, aby kupić 28 tomów słynnej ,,Encyklopedii”. Ówczesne jedyne źródło wiedzy ogólnej miało uzupełniać powstały w tym czasie ,,Słownik języka hiszpańskiego”. Bibliotekarz Hermógenes Molina oraz emerytowany brygadier marynarki don Pedro Zárate y Queralt nie spodziewają się, że wyprawa będzie obfitować w wiele niebezpieczeństw.

Drugi motyw stanowią starania don Manuela Higueruela, wydawcy ultrakonserwatywnego „Cenzora literackiego”, oraz Justo Sáncheza Terróna, przygotowującego ,,Słownik rozumu”. Panowie w obawie przed konkurencją wynajmują dawnego kawalerzystę Pascuala Raposo, aby przeszkodził Molinie i Záratemu. Jego zadaniem jest zniszczenie Encyklopedii w momencie, w którym znajdzie się ona w rękach akademików.

Na drodze dzielnych poszukiwaczy wiedzy staje wiele interesujących postaci, z których najważniejszą wydaje się kleryk Bringas. Hiszpański emigrant również szuka Encyklopedii i dołącza do eskapady. Przy okazji obżera się na ich koszt smacznymi frykasami, choć jawnie piętnuje paryskie rozpasanie. Pojawienie się tej postaci stanowi doskonały moment dla autora. Wtedy pozwala on sobie na zaznajomienie czytelnika ze sporem między katolickimi wstecznikami i oświeceniowymi postępowcami. Ich konflikt stanowi istotną część powieści.

Trzecia część tej powieści jest zaskakująca i pozornie niepasująca do poprzednich. Jest to wątek autotematyczny, dotyczący warsztatu pisarza. Reverte dzieli się z czytelnikiem tajnikami pracy. Opowiada jak zbiera materiały, kupuje stare mapy i księgi, prosi o pomoc konsultantów historycznych. Okazuje się, że podążanie śladem Moliny i jego towarzysza jest wspaniałą rozrywką i niezapomnianą przygodą:

„Niewiele znam przeżyć równie przyjemnych jak to, kiedy ruszam krokiem myśliwego na polowaniu, szukając elementów, z których tworzy się opowieść – wchodzę do budynku, idę ulicą i decyduję, czy to miejsce jest dobre, czy wykorzystam je w mojej historii. Wyobrażam sobie, jak postaci poruszają się w tym właśnie otoczeniu, czy siedzą dokładnie tam gdzie ja i patrzą na to samo, na co ja patrzę”.

Moje wrażenia:

Książki Arturo Pereza-Revertego to doskonały sposób na spędzenie wolnego czasu. Jego twórczość wyróżnia doskonale zbudowany wieloletnim doświadczeniem warsztat pisarski. Niewielu współczesnych autorów potrafi tak jak on bardzo plastycznie ukazywać wydarzenia. Reverte idealnie łączy historie odkrywane w archiwach z przygodową atmosferą pełną intryg, walk i pościgów. Jego powieści przesycone są klimatem epoki połączonym z awanturniczo-przygodową otoczką znaną z powieści płaszcza i szpady. Efektowna opowieść o zdobyciu Encyklopedii przykuwa uwagę czytelnika mimo, że już od początku jest świadomy, że misja bohaterów zakończyła się sukcesem, ponieważ oprawione w skórę 28 tomów nadal przebywa w akademii w Madrycie. Nie znamy jedynie przebiegu tej wyprawy. W tym momencie wkracza na arenę Reverte, który snuje własną wizję uzupełnioną filozoficzną dyskusją dotyczącą tradycji i nowoczesności, która prowokuje czytelnika do zastanowienia się nad potęgą wiedzy. W tym sporze zwraca uwagę na rolę uprzedzeń i fanatyzmu.

,,Misja: Encyklopedia” to powieść niebanalna, jedyna w swoim rodzaju, która spodoba się zwłaszcza entuzjastom autora. Wielbiciele przygodowych fabuł również będą usatysfakcjonowani bogactwem perypetii, które czekają na bohaterów. Na uwagę zasługują plastyczne opisy wydarzeń oraz kreacje nietuzinkowych postaci, które szybko zyskują sympatię czytelnika. Serdecznie polecam tę książkę!

Ocena: 6/6

Informacje o książce:

• Arturo Perez-Reverte
• Misja: Encyklopedia
• Tłumaczenie: Joanna Karasek
• Liczba stron: 536
• Znak
• Oprawa twarda
• Wydanie: pierwsze
• Data pierwszego wydania: 2017-05-22
• ISBN: 978-83-240-4544-0
• Format: 140x205mm

 Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawcy :-D

[75] Mroczne miasto i jego sekrety – Łukasz Stachniak ,,Czarny charakter”

Pamiętacie powieść Zły Leopolda Tyrmanda? Ten mroczny, niepokojący klimat z wielkim miastem w tle? Otóż za sprawą powieści Łukasza Stachniaka możecie znów poczuć tą gęstą i duszną atmosferę. Wystarczy tylko przekroczyć próg domu i wejść w środowisko warszawskich przestępców.

Czarny charakter Łukasza Stachniaka to przekrojowa opowieść o ludziach żyjących na marginesie społecznym. Wraz z nimi czytelnik poznaje nieznane dotąd oblicze Warszawy – miasta, w którym rządzą gangi. Miasta, w którym brutalne mordy i wstrząsające zbrodnie są na porządku dziennym. Miasta pełnego skorumpowanych policjantów, którzy wabieni możliwością łatwego zarobku zgadzają się tuszować działalność przestępców, w tym także płatnych zabójców.

Przewodnikiem po przedwojennej, okupowanej i stalinowskiej Warszawie jest Ładeczek Lazjer. Siedmioletni syn poborcy haraczy, którego dziadek pracuje dla najgroźniejszych gangsterów, z łatwością porusza się po przestępczym półświatku. Zwiedza spelunki, mroczne piwnice, burdele i inne miejsca o złej sławie. W tym zbrodniczym raju żyją również dzieci, które od najmłodszych lat zanurzają się w tej wszechobecnej ohydzie. Część z nich mieszka w burdelu, chłopcy uczą się technik fałszerskich i trików złodziejskich. Największym marzeniem takiego dziecka zbrodniczego miasta nie jest nowa piłka, czy lalka. Ono marzy o dokładnym poznaniu złodziejskiego fachu. Chce nauczyć się niezwykle trudnej sztuki podrabiania banknotów.

W głównej mierze obraz stolicy jest mroczny i przesiąknięty wszechobecną zbrodnią, ale narrator pozwala czytelnikowi poznać również bardziej ludzką twarz rzezimieszków. Mimo, że mieszkańcy Ścieku żyją poza granicami prawa, to nadal okazują emocje i uczucia, o które czytelnik by ich nie podejrzewał. Wielka miłość, przyjaźnie skłonne do poświeceń, przywiązanie to namiętności nieobce również przestępcom.

Główną zaletą Czarnego charakteru jest niezwykły klimat świata zanurzonego w przestępczym bagnie. Tworzą go nie tylko barwne, nieco kronikarskie opisy  działające na wyobraźnię czytelnika. Urzekający jest również język tej opowieści, bo zastosowana przez autora gwara warszawska połączona ze specyficznym humorem doskonale oddaje atmosferę tamtych lat.

Dlatego kieruję w stronę autora słowa uznania. Udało mu się stworzył bardzo spójną, barwną i sugestywną wizję stolicy widzianej oczami przestępców. Oddając głos negatywnemu bohaterowi sprawił, że czytelnik poznał nie tylko środowisko moralnej zgnilizny, ale również mógł zagłębić się w ludzkiej psychice. W ten sposób udało się mu pokazać, że zbrodniarze są również ludźmi, którzy mają swoje marzenia i potrzeby oraz którymi targają różne namiętności. Okazuje się bowiem, ze nie każdy przestępca jest zły do szpiku kości – część z nich po prostu nie miała możliwości wyrwać się z tego bagna i ,,odziedziczyła” przestępczą smykałkę.

W swoich zachwytach nad powieścią mogę pokusić się również o stwierdzenie, że bohaterem tej powieści są nie tylko dwaj przyjaciele połączeni pragnieniem zemsty, ale również Warszawa. Stolica wyrasta na zbrodnicze miasto zła, które powoduje powolny upadek człowieka i wpędza go w zamknięte koło zbrodni. Ten motyw doskonale znany z kryminałów noir okazał się świetnym sposobem na opisanie rozwoju i osobistej historii miasta odbitej w zwierciadle polskiej historii. W tym przypadku uwidacznia się doskonale przygotowany przez autora warsztat badawczy oraz trud, który włożył w przygotowaniu trzech wizji Warszawy – wolnej, zniszczonej i znajdującej się w niewoli.

Czarny charakter to powieść, której nie wypada nie znać. Stylizowana na reportaż o mieście historia zbudowana za pomocą niespiesznej narracji, która powoli buduje atmosferę miejsca. Przestępcza Warszawa, dotąd kojarzona głównie z kabaretami, nocnym hulaszczym życiem i blichtrem, pokazana w perspektywie zmian historycznych. To wszystko okazuje się przepisem na literacki sukces. Ponadto świetnie zbudowane postaci, do których czytelnik szybko się przywiązuje, i nęcący, skrywający wiele tajemnic przestępczy półświatek gwarantują zarwane noce spędzone przy tej powieści.

Ocena: 6/6

Informacje o wydaniu:

  • Łukasz Stachniak
  • Czarny charakter
  • Liczba stron: 544
  • Wydawca: Znak Horyzont
  • Format: 140x205mm
  • Rok wydania: 2017
  • Wydanie: pierwsze
  • Oprawa twarda

Za egzemplarz dziękuję Wydawcy 

[74] Mroczne sekrety nastolatki – Jennifer Lynch ,,Sekretny dziennik Laury Palmer”

Dwunastolatka w dniu urodzin otrzymuje swój pierwszy pamiętnik. Obiecuje, że na jego kartach będzie opisywać najważniejsze i najszczęśliwsze wydarzenia z życia. Ale jeśli myślicie, że znajdziecie w nim zapiski dotyczące wizyty w lunaparku, wrażeń ze wspólnych zakupów z mamą, czy wyjść z przyjaciółmi po lekcjach, to się mylicie. Bo Laura Palmer nie jest taką grzeczną dziewczynką, jaką się z pozoru wydaje.

Laura Palmer to bohaterka kultowego serialu Miasteczko Twin Peaks, który stał się światowym fenomenem i ikoną lat dziewięćdziesiątych. Po latach niezapomniani bohaterowie powracają na ekrany telewizorów za sprawą trzeciego sezonu, który będzie można oglądać już 22 maja. Wraz z powrotem serii wydawnictwo Znak Literanova wznawia książkę Jennifer Lynch Sekretny dziennik Laury Palmer, w której córka współtwórcy serialu wciela się w kluczową postać i z jej perspektywy opisuje życie nastolatki z małego amerykańskiego miasteczka.

Dwie Laury

Czytając pamiętnik dziewczyny ma się wrażenie, że istnieją dwie odmienne Laury. Jedna to wzorowa uczennica, rozwożąca obiady dla osób starszych, opiekująca się niepełnosprawnym intelektualnie dzieckiem, pracująca w sklepie dziewczyna. Jej przeciwieństwo stanowi ta druga. Nałogowa narkomanka, prostytutka zafascynowana wyuzdanym orgiastycznym seksem, szukająca coraz to nowych podniet. Ta mroczna strona osobowości Laury skryta jest za perfekcyjną maską, której nie dostrzegają ani rodzice dziewczyny, ani jej koledzy i koleżanki. Tylko na stronach pamiętnika dziewczyna może zrzucić z siebie brzemię wybujałych fantazji seksualnych oraz zdarzeń, które nie powinny być udziałem kilkunastoletniej dziewczyny. Opisuje trudną do zaspokojenia rządzę, której nie mogą uciszyć ani kontakty seksualne z kobietami, ani przypadkowy seks z dużo starszymi facetami.

Z kart pamiętnika wyłania się obraz dziecka dręczonego przez psychopatę. Najgorsze jest to, że cierpienia Laury nie widzi nikt z jej najbliższego otoczenia. Rodzice są albo ślepi i głusi, albo naprawdę nie zauważają, ze ich córka nie jest już dzieckiem, lecz dorastającą dziewczyną, która potrzebuje ich uwagi. Również rówieśnicy szybko oddalają się od niej, nawet najlepsza przyjaciółka nie zna rozterek Laury i nie rozumie jej zachowania. A przecież dziewczyna pragnie być kimś ważnym, chcianym i lubianym, dosłownie błaga o nieco zainteresowania i rozmowy.

Tajemniczy prześladowca

Wielokrotnie dziewczyna wspomina również o Bobie. Z narracji prowadzonej przez Laurę prześladowca posiada niemalże demoniczne cechy, jest także postacią widmową, która znika równie szybko jak się pojawiła. Bob znęca się fizycznie i psychicznie nad dziewczynką, molestuje ją, gwałci i okalecza. To psychopata, który deprawuje niewinne dziecko wprowadzając ją w świat brudnego seksu. Początkowo dziewczynka uważa go za senne widziadło, ale o jego obecności mogą świadczyć liczne rany, których pojawienie się zataja przed rodzicami. Dopiero po latach Laura poznaje jego prawdziwą tożsamość, ale jest już za późno.

Moja rekomendacja

Sekretny dziennik Laury Palmer to pozycja obowiązkowa dla fanów ,,Miasteczka Twin Peaks”. Dzięki niemu poznajemy lepiej bohaterkę i rozumiemy dlaczego z sympatycznej, energicznej dziewczynki zmieniła się w narkomankę i nimfomankę. Poznanie perspektywy widzenia Laury jest dobrym uzupełnieniem serialowej fabuły. Osobiste zapiski stanowią ważny trop w sprawie rozwiązania jej zagadkowej śmierci i ukazują głębię przeżyć, które nigdy nie powinny przydarzyć się żadnej dziewczynie w jej wieku.

Natomiast dla osób, które nie znają tego psychodelicznego, znajdującego się na granicy koszmaru i jawy klimatu Twin Peaks (serio, jest ktoś taki?), zapiski Laury będą stanowić świetne wprowadzenie i mogą zachęcić do oglądania tego trzymającego w napięciu serialu.

Muszę także przestrzec czytelnika, że książka obfituje w wiele wulgaryzmów i opisów scen brutalnego seksu, co nie każdemu przypadnie do gustu, a może nawet zniechęcić do dalszego czytania. Jednakże warto jest poznać mroczny umysł nastolatki, która aż do śmierci nie mogła wyzwolić się z zamkniętego kręgu ofiary wykorzystywania seksualnego. To istotny głos ofiary, która nie mogła otrzymać pomocy i aby móc zakłócić traumę popadła w narkomanię i stała się seksualną zabawką.

Ocena: 5/6

Informacje o wydaniu:

  • Jennifer Lynch
  • Sekretny dziennik Laury Palmer
  • Tłumaczenie: Agnieszka Sobolewska
  • Oprawa miękka
  • Liczba stron: 224
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Rok wydania: 2017

 

[72] Dorota Gąsiorowska ,,Antykwariat spełnionych marzeń”

Debiutancka powieść Doroty Gąsiorowskiej pt. Obietnica Łucji wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Przepiękne i malownicze opisy miasta, rodzinne tajemnice i miłość w tle to tylko niektóre mocne punkty twórczości tej autorki. Niestety wraz z kolejnymi książkami pani Doroty pojawił się we mnie mały chochlik, który lubi ponarzekać. Kolejne powieści autorki okazały się bardzo przewidywalne, a bohaterki podobne do siebie niczym krople wody. Czy i tym razem tak było? Zapraszam do lektury recenzji najnowszej powieści tej autorki zatytułowanej Antykwariat spełnionych marzeń.

Z okładki książki spogląda na nas młoda rudowłosa kobieta z dodającymi jej dziewczęcego uroku piegami. Na jej twarzy maluje się skupienie i zainteresowanie czytaną książką. Taka okładka wzbudza w czytelniku konkretne skojarzenia i oczekiwania.

W przepięknym Krakowie jest jedno interesujące miejsce, do którego koniecznie należy wstąpić. To antykwariat pana Franciszka, w którym pracuje sympatyczna Emilia. W przytulnym wnętrzu piętrzą się stosy książek o różnej tematyce, a klimat temu miejscu nadaje unoszący się w powietrzu aromat kawy z kardamonem parzonej przez Emilię. Ten antykwariat to miejsce niezwykłe, przepełnione historią i miłością do książek. Każdy z wystawionych manuskryptów tylko czeka na właściwego nabywcę, który będzie czerpał z niej przyjemność i wiedzę. U pana Franciszka można znaleźć wiele skarbów, arcydzieła literatury, czy powieści z XIX wieku, o które właściciel dba niczym o własne dzieci. Dobrą radą służy także Emilia, wychowanka Franciszka i jego zmarłej żony. Dziewczyna kocha książki i jest nieco staroświecka, co podkreśla ubiorem (zazwyczaj są to zwiewne sukienki z szafy zmarłej opiekunki i nieodłączna spinka do włosów z kryształkiem).
Blurb z okładki oraz początek powieści zapowiadają doskonale spędzony czas oraz klimatyczną i wzruszającą opowieść. Niestety to, o czym czytamy w zapowiedzi odbiega od rzeczywistej zawartości powieści. Zaintrygował mnie przede wszystkim motyw przewodni dotyczący pewnej książce, która trafiając z rąk do rąk jest zdolna zmienić ludzi los. W wyniku zbiegu okoliczności trafia ona w ręce Emili w momencie, w którym bohaterka najbardziej potrzebuje wsparcia. Niestety owa książka ostatecznie zostaje wzmiankowana jedynie kilka razy, a jej dzieje nie są tak spektakularne, jak oczekuje odbiorca. Poza tym Emilii otrzymuje ją już na początku opowieści. Manuskrypt stanowi sentymentalną pamiątkę po opiekunce i jest raczej talizmanem dziewczyny niż nośnikiem metafizycznych znaczeń.

,,Słowa, nieważne, wypowiedziane czy zapisane, mają wielką moc. Potrafią niszczyć lub budować. Mogą cię utulić lub zaciągnąć na dno rozpaczy.”

Również odmiennie niż oczekujemy przedstawiają się sylwetki postaci przewijających się na kartach powieści. Emilia przedstawiana jako rozsądna i niezwykle empatyczna okazuje się zachowywać jak rozkapryszone dziecko, któremu zabrano lizaka. Niezrozumiałe są dla mnie również wybuchy pana Franciszka, który z sobie tylko znanych powodów, nienawidzi przyjaciółki Emilii. Wielkim nieobecnym, o którym stale się mówi jest tajemniczy ukochany głównej bohaterki, Szymon. Ten charyzmatyczny mężczyzna o podobnych co ona zainteresowaniach stale znika i pojawia się nieoczekiwanie. Mówiąc szczerze nie darzyłam go sympatią, bo wydawał się skrywać jakieś grzeszki. Poza tym jego wytłumaczenia ciągłej nieobecności wydawały mi się mało przekonujące. Czy uwierzyłybyście, że facet nie zadzwonił do ukochanej, bo zgubił jej numer telefonu, a potem jakoś nie wpadło mu do głowy, by poprosić jej koleżankę o ten numer? Raczej wątpię.

Mimo tych ewidentnych mankamentów należy się autorce pochwała. Dorota Gąsiorowska jest specjalistką w tworzeniu niezwykle plastycznych i działających na wyobraźnię czytelnika opisów. Czaruje czytelnika pięknem słowa, intryguje i umiejętnie tworzy atmosferę czarującej tajemnicy. Z dbałością o detale ukazuje nie tylko piękno jednego z moich ulubionych polskich miast, ale również pozwala poznać otoczenie głównej bohaterki, w tym dostosowany do charakteru bohaterki pokoju pełnego antycznych mebli, książek oraz innych pamiątek z przeszłości. Centralnym miejscem, które skupia uwagę odbiorcy jest oczywiście tytułowy antykwariat- miejsce niezwykłe pełne książek, z których każda byłaby w stanie opowiedzieć własną historię. W przybytku pana Franciszka nie brakuje arcydzieł literatury, książek specjalistycznych oraz powieści wydanych w XIX wieku. Atmosferę tego miejsca podkreśla nie tylko zapach książek, ale także aromat kawy z kardamonem, którą codziennie rano przygotowuje Emilia.

Również wokół malowniczej Modrzewiowej położonej nad morzem roztacza się szczególna atmosfera. To urocze miejsce jest pełne wspomnień Emilii z lat wcześniejszych, w których była szczęśliwa z ojcem i jego żoną. To także miejsce, w którym poznała smak prawdziwej, nagłej miłości do Szymona. Położona w Modrzewiowej latarnia staje się niemym świadkiem schadzek kochanków, wybuchu ich gwałtownego uczucia oraz smaku goryczy, gdy ukochany nagle i bez słowa wyjaśnienia wyjeżdża.

Fabuła tej powieści obfituje w różnorodność i wielość wątków. Pojawia się problem rozbitej rodziny, żalu po starcie bliskiej osoby, czy zbliżającej się starości (matka Emilii nie może pogodzić się z upływem czasu, dlatego za wszelką cenę stara się odmłodzić ubraniami, kosmetykami i romansami z chłopakami w wieku córki). Oprócz codziennych potyczek z losem Emilii musi zmierzyć się także z tajemnicami skrywanymi przez najbliższe jej osoby. Krok po kroku dowiaduje się o ich traumatycznej przeszłości związanej z bolesnymi doświadczeniami II wojny światowej.

Moja ocena

Z przykrością muszę przyznać, że miałam zbyt wygórowane oczekiwania dotyczące tej powieści. Spodziewałam się opowieści o wpływie książki na ludzkie losy, a owa książka została tylko kilka razy wspomniana. Pomysł autorki wydawał mi się bardzo interesujący, jednakże moje marzenia musiały zderzyć się z rzeczywistością. Byłam także przytłoczona ilością problemów, z którymi musieli zmierzyć się bohaterowie. Trochę za dużo bolesnych przeżyć autorka zafundowała swoim postaciom. Również główna bohaterka niezbyt przypadła mi do gustu. Początkowo uważałam ją za bardzo poukładaną osobę o nieco staroświeckich upodobaniach (w porównaniu ze współczesnymi trendami), by z czasem przekonać się, że zachowuje się jak rozkapryszone dziecko. Nie przekonała mnie również jej miłość do Szymona, który swoimi zniknięciami wzbudzał moją podejrzliwość i negatywne skojarzenia. Na szczęście przepiękne opisy uroczych miejsc nieco zrekompensowały mi ten ewidentny zawód.

Ocena: 3,5/6

Informacje:

  • Dorota Gąsiorowska
  • Antykwariat spełnionych marzeń
  • Oprawa miękka
  • Wydanie: pierwsze
  • Data pierwszego wydania: 10 kwietnia 2017
  • Liczba stron: 416
  • Znak literanova
  • Format: 144 x205mm
  • Cena katalogowa: 34,90 zł

 

Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawcy

[67] Bo to, co nas podnieca, to się nazywa kasa… – Marcin Kącki ,,Fak maj lajf”

Coraz więcej dziennikarzy zaczyna pisać książki. Swoje doświadczenie w obnażaniu niewygodnych prawd współczesnego świata przelewają na karty książek. Dzięki wytrenowanej w zawodzie dociekliwości potrafią stawiać trafną diagnozę rzeczywistości i obnażać często niewygodne prawdy otaczającego nas świata. Jedni z nich poświęcają uwagę dawnym zbrodniom (np. Przemysław Semczuk autor Wampira z Zagłębia lub Michał Larek, współautor Człowieka w białych butach), a inni próbują swych sił jako powieściopisarze.

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak miałam możliwość przeczytać debiutancką powieść znanego reportera Marcina Kąckiego. Czy przypadła mi do gustu?

Kilka słów o autorze

Marcin Kącki jest dziennikarzem, który zyskał sławę i uznanie dzięki demaskowaniu wielkich afer. To dzięki niemu poznaliśmy kulisy pedofilskiego skandalu w chórze Polskie Słowiki. Napisał także biografię Andrzeja Leppera. Jest również współtwórcą wyższej szkoły Akademii Komunikacji Społecznej, która ma szkolić rzetelnych i nieobawiających się wyzwań młodych dziennikarzy.

Fak maj lajf to powieść osadzona we współczesnym Białymstoku. Miasto widziane oczami dziennikarza dalekie jest od stereotypowego ideału. Życie w mieście wcale nie jest pasmem sukcesów, a przeciętnego człowieka czeka w nim więcej wyzwań niż zwykle.

Podobnie, jak tematyka, którą zajmował się dotąd Kącki, jego wizja współczesności jest mroczna i przygnębiająca. Z kart powieści przemawiają do czytelnika ludzie z krwi i kości, ani dobrzy, ani źli, mający swoje problemy, marzenia i potrzeby. Autor bezpardonowo rozprawia się z zepsutym światem widzianym w perspektywie pracowników oraz ofiar fikcyjnego plotkarskiego tabloidu ,,Tylko Życie”.

Każdy z bohaterów tej powieści tapla się w bagnie przemocy i głupoty. Niektórzy zostali nawet obarczeni traumatycznym dzieciństwem.

,,Jeśli obciachem nie jest brak wykształcenia, obycia, a kolegom to nie przeszkadza, bo tacy sami idioci, to muszą być jakieś zapory, na których takich ludzi da się zatrzymać w dalszej karierze”.

Autor demaskuje również zasady rządzące redakcjami gazet. Tradycyjne i rzetelne dziennikarstwo już dawno przeszło do lamusa, bo w dobie Internetu dającego możliwość szybkiego dostępu do newsów, redakcje muszą walczyć o odbiorcę niczym starożytni gladiatorzy z lwami. Czasopisma mają nie tylko kreować trendy i dostosowywać się do gustów czytelnika, ale także generować emocje, wielkie emocje. A mogą je dać jedynie wiadomości nastawione na sensacyjność, które nieraz ocierają się o groteskę. Bo im bardziej nieprawdopodobna, szokująca notka tym większe zainteresowanie odbiorcy, a co za tym idzie wzrost sprzedaży gazety.

Redakcyjni paparazzi okazują się nie tylko łowcami okazji, którzy tylko czyhają na wpadkę swych ofiar, ale również ocierają się o przestępczą działalność. Książkowy Papa czerpie dochody nie tylko z fotek cele brytów, ale także z szantażów. Zawiera umowy z prostytutkami, które mają udawać kochanki cele brytów. Jest również marny aktorzyna Gambini, który odurza koleżankę i zwołuje chordę fotografów, którzy mają pokazać jej moralny upadek.

I dopóki fake newsy nie dotyczą życia przeciętnego Kowalskiego, tym mniej odbiorca przejmuje się ich prawdziwością. Do czasu… Redaktor pisma ,,Tylko Życie” Zbigniew Lebioda (nomen omen, znaczące nazwisko!) z dnia na dzień staje się ofiarą własnych praktyk. Ktoś tworzy stronę upolujgnoja.pl, na której namawia do wysyłania fotek z życia redaktora i jego rodziny za wysokie wynagrodzenie. A chętnych do upolowania nie brakuje…

Również przedstawiciele władz żyją z manipulacji nieświadomymi niczego mieszkańcami. Mistrzami są w tym przypadku spece z PR Urzędu Rady Ministrów, którzy cynicznie wytykają błędy innych.

Ocena i rekomendacja

Fak maj lajf to powieść brutalnie demaskująca zakłamanie w którym żyje każdy z nas. Z perspektywy autora, który jako dziennikarz śledczy doskonale zna wszystkie sekrety kolegów oraz przedstawicieli tzw. elity, poznajemy wszystkie grzeszki i tajemnice gazetowego biznesu. Redaktorzy w zdobyciu popularności i poczytności nie cofną się przed niczym, a balansowanie na cienkiej linie kończy się dla Lebiody niezbyt dobrze. Również świat znanych i podziwianych celebrytów okazuje się bagnem, w którym grzęzną osoby do tego nie przygotowane. Ciągła walka o popularność i uwagę mediów sprowadza się bowiem do zasady ,,nieważne co piszą, ale ważne, że piszą”.

Marcin Kącki obnaża kłamstwa, którymi karmią nas media i ukazuje zgrabnie prowadzony proces manipulacji informacjami, którzy może przynieść bardzo poważne skutki, które można sprowadzić do stwierdzenia, że w dobie Internetu, ten kto posiada informację, ten posiada władzę. A jak wiadomo, im bardziej soczyste, nieprawdopodobne, szokujące i wzbudzające skrajne emocje, tym lepiej.

Co prawda, powieść autorstwa dziennikarza ,,Gazety Wyborczej” jest wciągająca, ale muszę ostrzec potencjalnego czytelnika. To kawał porządnej literatury, która miejscami jest obsceniczna, obrazoburcza i wstrząsająca. Dlatego, jeśli macie ochotę na lekturę lekką, łatwą i przyjemną, to lepiej nie sięgajcie po Fak maj lajf. Natomiast jeśli interesują Was historie nietuzinkowe, oparte na prawdziwym życiu i w dodatku komentowane w tonie sarkastyczno-ironicznym, to książka jak najbardziej dla Was. Wybór należy do Ciebie, czytelniku :-)

Ocena: 5/6

Informacje o książce:

  • Marcin Kącki
  • Fak maj lajf
  • Oprawa miękka
  • Liczba stron: 368
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Data wydania: 29 marca 2017

 

Za egzemplarz książki dziękuję Wydawcy :-D

[66] Rodzinne tajemnice – Ewa Madeyska Rodzina O. Sezon 1 1968/69

Lata 60. ubiegłego wieku. W Warszawie mieszka spokojna i niesprawiająca problemów rodzina Opolskich, której głową jest Helena. Seniorka rodu to kobieta silna, stanowcza, która wiele spraw potrafi załatwić. Jej syn Tadeusz jest cenionym lekarzem, ordynatorem szpitala psychiatrycznego. Jego żona Barbara to piękna kobieta, za którą tęsknym wzrokiem spogląda każdy mężczyzna. Z kolei synowie, czyli Paweł i Andrzej, to zdolni chłopcy przed którymi otworem stoi cały świat. Takie są pozory. Bo rodzina Opolskich wcale nie jest taka idealna, jakby się mogło wydawać. Każdy z członków tej familii skrywa mroczne tajemnice, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego.

Czytelnik powoli odkrywa mroczne sekrety tej szanowanej rodziny, która okazuje się siedliskiem zła i występku. Okazuje się, że żaden z Opolskich nie zasługuje na nieposzlakowaną opinię, którą wystawiają im znajomi i sąsiedzi. Podobnie, jak ryba psuje się od głowy, tak grzechy toczą całą rodzinę, począwszy od Heleny. Nawet wzór kobiecości, czyli Barbara, skrywa sekret, który wychodzi na jaw i inicjuje powolne odkrywanie kolejnych rodzinnych tajemnic zamiecionych pod dywan. Otóż żona psychiatry okazuje się nie tylko ofiarą gwałtu, ale także nimfomanką, która zdradza swego posłusznego i głęboko w niej zakochanego męża z kim popadnie. A idealny młodszy syn to hulaka, który nie przepuści żadnej dziewczynie. Także pozostali członkowie tej rodziny skrywają swoją prawdziwą twarz za maską.

Powieść zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Autorka doskonale odtworzyła klimat lat sześćdziesiątych XX wieku z charakterystycznym ubiorem, zapachem potraw i atmosferą PRL-u. Rozmokłe ulice po odwilży, krzywe chodniki, sklepy nie zawsze oferujące pełen asortyment, liczne paczki z zagranicy wypełnione papierosami Marlboro i prawdziwymi jeansami, a także gotowane jajka i chleb z kiełbasą konsumowane w pozbawionych ogrzewania pociągach. Tak wygląda ówczesna rzeczywistość. Z kart książki przemawiają do nas postaci posługujące się specyficznym językiem oraz przesiąknięte jedyną i właściwą ideologią. To czasy nie tylko ciągłych obaw, z powodu wszechobecnej milicji, ale również okres ,,cudów” – to wtedy prosty syn szewca może stać się prokuratorem.

Ukazana na kartach książki rodzina okazuje się posiadać więcej sekretów niż bohaterowie ,,Dynastii”, czy ,,Mody na sukces” razem wzięci. Wraz z barwnymi wydarzeniami z przeszłości (ukazywanymi w formie retrospekcji) pojawiają się losy licznych postaci drugoplanowych, które okazują się silnie związane z Opolskimi. W tym miejscu przyznam szczerze, że czasami gubiłam się wśród gąszczu wielu postaci epizodycznych. Dlatego ostrzegam kolejnych czytelników, że perypetie tej rodziny należy śledzić bardzo uważnie. Wszystkie postaci pojawiające się w książce są zbudowane bardzo dobrze, a ich pojawienie się nie jest przypadkowe. Ci bohaterowie nie tylko wnoszą wiele informacji o przeszłości Opolskich, ale pozwalają również na ukazanie głębi sieci kłamstw i niedopowiedzeń, które toczą tę rodzinę.

Powieść Ewy Madeyskiej to opowieść wielowątkowa, przeplatana retrospekcjami, które pełnią rolę przerywnika właściwej akcji urywanej niemalże w pół słowa. Uwaga czytelnika skupiona jest nie tylko na losach głównych postaci, ale także na specyfice miejsca. Kolory ścian, przedmioty codziennego użytku, skrzypiąca podłoga i inne pobudzające wrażenia zmysłowe rzeczy, które często są akcentowane w filmach, również w tej powieści spełniają swoją rolę. Mimo, że na początku książkę czyta się nieco opornie, bo akcja rozciąga się z powodu wielu postaci epizodycznych i retrospekcji, to w miarę postępu lektury czytelnik daje się ponieść klimatowi tej opowieści. Pojawiają się coraz mroczniejsze tajemnice, liczni kochankowie i kochanki, a nawet nieślubne dzieci. Rodzina O przypomina momentami psychologiczny kryminał – czytelnik z urywków opowieści o losach Opolskich i licznych niedomówień musi ułożyć spójną historię rodzinną. Niczym detektyw zbiera ślady, analizuje wypowiedzi bohaterów i stara się ułożyć je w logiczną całość. A czeka go zadanie żmudne i wymagające nie lada skupienia.

Pierwszy polski serial literacki Rodzina O. to fascynująca książka, dzięki której wnikniecie w świat tajemnic, mrocznych sekretów i rodzinnych machinacji. Choć to dopiero pierwszy sezon, ale już wiele sekretów udało się poznać. Mam nadzieję, że kolejne spotkania z ,,rodziną z piekła rodem” przyniosą nam jeszcze więcej ekscytujących momentów i niezapomnianych chwil.

Ocena: 5,5/6

Informacje o książce:

  • Ewa Madeyska
  • Rodzina O. Sezon 1 1968/69
  • Oprawa: Miękka
  • Liczba stron: 544
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Rok wydania: 2017

Za egzemplarz książki i emocjonującą lekturę dziękuję Wydawcy