[83] Jojo Moyes ,,We wspólnym rytmie”

Uwielbiam przepełnione emocjami i skłaniające ku głębszej refleksji powieści Jojo Moyes. Bohaterowie jej powieści są ludźmi po przejściach, którzy zmagają się z własnymi słabościami. Zarówno mężczyźni jak i kobiety stale poszukujący recepty na szczęście często podejmują trudne decyzje, które mogą zaważyć na ich dotychczasowym życiu. Nieraz przyjdzie im stanąć w obliczu wielu przeciwności losu, które mogą złamać ich psychicznie. Nieraz losy bohaterów wykreowanych przez Moyes wyciskały ze mnie łzy i sprawiały, że nie mogłam w nocy zmrużyć oka.

Jak się domyślacie byłam przeszczęśliwa, gdy otrzymałam egzemplarz najnowszej powieści jednej z moich ulubionych autorek prozy obyczajowej. Jakie były moje wrażenia po przeczytaniu ,,We wspólnym rytmie”? O tym nieco niżej.

O książce:
W wyniku splotu okoliczności losy dwóch odmiennych kobiet zostają połączone. Czternastoletnia Sara musi poradzić sobie z utrzymaniem siebie i ukochanego konia imieniem Boo po ataku choroby u dziadka. Dziewczynka nie mogąc znaleźć pomocy podejmuje trudne i negatywnie wpływające na jej życie decyzje. W ten sposób spotyka Natashę, młodą prawniczkę, która zmaga się z traumą rozwodu. Mimo, że kobieta jest w dość szczęśliwym związku z kolegą po fachu, to wciąż nie może zapomnieć o charyzmatycznym mężu. Jedna noc sprawia, że losy osieroconej dziewczynki oraz zgorzkniałej specjalistki od spraw nieletnich zostają połączone na zawsze. Czy uda im się pokonać brak zaufania i stale pojawiające się pretensje? Czy będą zdolne wyjść z twardej skorupy i pokazać prawdziwe uczucia? Jak zmieni się ich relacja, gdy do Natashy wprowadzi się jeszcze-nie-były mąż?

O autorce:
Jojo Moyes to ulubiona autorka milionów czytelników, a jej powieści są światowym fenomenem wydawniczym. Udało się jej wyrównać rekord należący do Harlana Cobena i Stephena Kinga – trzy jej książki znalazły się równocześnie na listach bestsellerów ,,New York Timesa”. Podbiła serca czytelników wielkimi bestsellerami ,,Zanim się pojawiłeś” oraz ,,Kiedy odszedłeś” i stała się ulubioną pisarką polskich blogerów.

Moja ocena:

,,We wspólnym rytmie” to moje kolejne spotkanie z twórczością Jojo Moyes, ale niestety nie uważam go za udany. Co prawda historia, którą chciała podzielić się z czytelnikiem wydaje się interesująca, to wykonanie nie każdemu przypadnie do gustu. Poza tym powieść miejscami może wydawać się zlepkiem kilku historii, co dodatkowo utrudnia jej odbiór. Mamy tu bowiem opowieść o dziewczynce, która chce zostać profesjonalnym jeźdźcem poprzedzoną historią miłości jej babki i dziadka i przeplataną informacjami o technikach doskonalenia tresury koni. Następnie poznajemy losy zgorzkniałej prawniczki zmagającej się z kryzysem wiary w dzieci z tzw. patologicznych środowisk oraz z problemami osobistymi w postaci nowego związku i ciągłego odczuwania miłości do męża, z którym stara się rozwieźć. Na domiar złego niewierny mąż wprowadza się do niej i wywraca życie do góry nogami. Również pojawienie się nastoletniej Sary dodatkowo komplikuje jej poukładane życie.

Z uwagi na pasję nastoletniej Sary autorka wiele miejsca poświęciła koniom i metodom ich tresury. Największym marzeniem dziewczynki jest dostanie się do elitarnej Le Cadre Noir, do której należał jej dziadek. Od najmłodszych lat Sara ćwiczy z Boo, by móc spełnić to kosztowne marzenie. Czytelnik poznaje staje się świadkiem urzekającą historię wielkiej wieloletniej przyjaźni pomiędzy dziewczynką a koniem, która narodziła się dzięki samozaparciu i wierze w marzenia. Boo okazuje się nie tylko wyjątkowo pięknym i utalentowanym zwierzęciem, ale przede wszystkim powiernikiem sekretów i trosk swej pani. W tym kontekście nie dziwi zatem zabieg zastosowany przez autorkę powieści. Każdy rozdział otwierają cytaty ,,Hippiki, czyli jazdy konnej” Ksenofonta, które wskazują na istotę budowania relacji pomiędzy człowiekiem a koniem opartej na wzajemnym szacunku. Osoba, która chce jeździć konno powinna najpierw wzbudzić w zwierzęciu zaufanie i zapewnić go, że nie zrobi zwierzęciu krzywdy. Wielogodzinne treningi nie tylko zbliżają ku perfekcji, ale przede wszystkim budują niezwykłą więź.

Co do Nataszy mam bardzo mieszane uczucia. Momentami można współczuć jej bycia porzuconą przez męża i zamienioną na ,,lepszy model”, ale z drugiej strony przez większość czasu kobieta okazuje się pozbawioną empatii zgorzkniałą i przepełnioną złością kobietą, która nie tylko utraciła zaufanie do młodych ludzi, których sprawami się zajmuje, ale również nawet obecnego partnera nie obdarza wystarczającą uwagą. Co więcej Natasha jest osobą, która wprost uwielbia użalać się nad sobą i występować w roli ofiary i porzuconej. Zupełnie nie przyjmuje do wiadomości, że to może przez jej oziębłość i dystans kolejne związki oraz relacje z innymi ludźmi słabną i rozpadają się. Ta postać, mimo, że powinno się jej współczuć, to wywoływała we mnie całkowicie odmienne uczucia.

Podsumowując, w najnowszej powieści Jojo Moyes zaskakuje czytelnika długimi opisami technik tresury koni. Dla osób niezbyt zainteresowanych tą tematyką może okazać się to raczej mało interesujące, a wręcz nużące. Mimo tego autorka ponownie zaserwowała czytelnikowi opowieść o ludzkich problemach i zawiłych sytuacjach życiowych wymagających podjęcia trudnych decyzji. Mimo ważnych tematów, które porusza (w tym: pracoholizm mający być metodą na pokonanie traumy rozwodu, motyw niezrozumienia zachowania nastolatków i zagrożeń, które czekają na nie z rąk dorosłych) tę powieść czyta się niezwykle długo. Co prawda powieść spodobała mi się, a postaci wykreowane przez autorkę i ich problemy do mnie przemawiały, ale nie zachwyciłam się nią jak to miało miejsce w przypadku ,,Razem będzie lepiej”, czy ,,Zanim się pojawiłeś”. ,,We wspólnym rytmie” polecam przede wszystkim pasjonatom koni oraz zagorzałym fanom twórczości Moyes.

Ocena: 4/6

Informacje o wydaniu:

  • Jojo Moyes
  • We wspólnym rytmie
  • Oprawa miękka
  • Wydanie: pierwsze
  • Data pierwszego wydania: 2017-07-31
  • ISBN: 978-83-240-3820-6
  • Liczba stron: 528
  • Znak literanova
  • Format: 144x205mm
  • Cena katalogowa: 39,90 zł
  • Rok wydania: 2017

Za możliwość przeczytania książki przed premierą dziękuję 

[82] Małe cuda naprawdę się zdarzają – Magdalena Kordel ,,Serce z piernika”

Niespodziewanie w tym roku miałam okazję poczuć świąteczny klimat wcześniej niż w marketach :-) Jako jedna z pierwszych osób miałam możliwość przeczytania najnowszej powieści Magdaleny Kordel przed oficjalną premierą. Wydawnictwo Znak zrobiło mi przepiękną i niezwykle smaczną niespodziankę za sprawą tego przepięknie opakowanego zestawu.

O książce:

Bohaterką jest Klementyna – matka nastoletniej Dobrochny i mistrzyni korzennych wypieków. Kobieta stale żyje na walizkach, ale stara się stworzyć ciepły i kochający dom dla nieco zwariowanej i nadmiernie gadatliwej córki oraz sprawiającej problemy babci Agaty. Tym razem Klementyna zabiera rodzinę do niewielkiej miejscowości położonej w odległym krańcu Polski. Klimat małego miasteczka ma zapewnić kobietom stabilizację oraz harmonijne życie z dala od trudów wielkiego miasta. Oczywiście zamierzenia naszej bohaterki okazują się zupełnie odmienne od rzeczywistości. Czy niespodziewane wydarzenia oraz sytuacje, w których znajdzie się Klementyna spowodują zawirowania w jej życiu? Czy kobiecie uda się pokonać przeszkody? Czy wiecznie tułające się kobiety nareszcie znajdą miejsce, gdzie będą chciały zatrzymać się na dłużej?

Moja opinia:

,,Serca z piernika” jest powieścią bardzo klimatyczną i idealną do czytania w okresie przedświątecznym. Magdalena Kordel, podobnie jak w przypadku ,,Anioła do wynajęcia”, postawiła na wywołanie w czytelniku emocji oraz skłonienie go do refleksji nad życiem. Poprzez perypetie Klementyny zauroczonej przepiękną kamieniczką jak z sennych marzeń pokazała, że nie tylko w święta człowiek potrzebuje dużo ciepła i bliskości. W opowieść o sile marzeń i potrzebie zbudowania własnego gniazda wplotła wątek niepewności związany z tajemnicami przeszłości. Całość okrasiła pisarka typowym dla swojej twórczości specyficznym klimatem małego miasteczka, który tworzony jest dzięki niezwykłym, i na długo zapadającym w pamięci, mieszkańcom. Niemalże każda karta powieści przepełniona jest uczuciem, domowym i rodzinnym ciepłem uzupełnianym pobudzającym zmysły aromatem piernika. Czegóż chcieć więcej?

Serdecznie polecam najnowszą powieść Magdaleny Kordel miłośnikom literatury mocno oddziałującej na emocje. ,,Serce z piernika” to przede wszystkim opowieść o kobiecie z przeszłością, która poszukuje swego miejsca w świecie. Chcąc zapewnić córce dobre warunki i kochający dom Klementyna zapomina o najważniejszym: życia trzeba się uczyć na własnych błędach, a nie poprzez eliminowanie mogących się pojawić przeszkód. W ten sposób powieść okazuje się mądrą opowieścią o dojrzewaniu i macierzyństwie. Osadzenie akcji w miasteczku ,,na końcu świata” i w okresie przedświątecznym wzmacnia wygłos tej przepełnionej emocjami opowieści o zawirowaniach ludzkiego losu.

O autorce:

 

Magdalena Kordel – autorka bestsellera Anioł do wynajęcia oraz Serii Malownicze, Uroczysko i Wilczy dwór. Jej powieści sprzedały się w nakładzie ponad 200 000 egzemplarzy.

Moja Ocena: 5/6

Informacje o książce:

  • Magdalena Kordel
  • ,,Serce z piernika”
  • Oprawa miękka
  • Liczba stron: 400
  • Wydawnictwo: Znak
  • Rok wydania: 2017

Za egzemplarz książki i słodką niespodziankę bardzo dziękuję Wydawcy!

[81] PRZEDPREMIEROWO! Michał Witkowski ,,Wymazane”

Pamiętacie Lubiewo, jego nietuzinkowych mieszkańców i lokalnych lujów szukających okazji? Michał Witkowski vel Michaśka przez kilka ostatnich lat był nadwornym gawędziarzem poszukujących miłości luja, których życiowe historie przedstawiał bez ogródek, z brutalną szarością i goryczą zmieszaną z humorem. Tym razem kontrowersyjny pisarz zabiera czytelnika do Wymazanego, w którym ścierają się polska szara rzeczywistość i wielkie marzenia o świecie show biznesu.

Wymazane to miasteczko na Dzikim Wschodzie, położone miedzy Lasem W Którym Rosną Same Trujaki a parkingiem dla TIRów ,,Tijuana”. To kilka bloków na bagnach, w próżni. Ponownie pisarz bawi się literacką konwencją i proponuje nową lokalizację, swoiste nie-miejsce, którego nie znajdziemy na mapie, a które istnieje. Miasteczko z pozoru bliskie, bo bliskie są odbiorcy problemy ukazane przez Witkowskiego, a zarazem odległe, jakby wyśnione, wymazane z map i kart historii. Miejsce, które tętni życiem, a które jest wymarłe i puste. W tej niezwykłej scenerii umieścił autor galerię typowych dla swojej twórczości oryginałów, na których czytelnik może popatrzeć jak na zwierzęta zamknięte w klatkach zoo.

Głównym bohaterem, którego losy z największą uwagą śledzimy to Damian Piękny. Najurodziwszy chłopak w Wymazanym, a nawet na świecie. Pieszczoszek o idealnie białych ząbkach, z ciałem młodego boga i świetną fryzura w każdych warunkach. Chłopak, który ma wielkie marzenia – chce coś osiągnąć. Niestety szybko się rozmyśla i postanawia zostać gwiazdą … Instagrama. Jest jednak pewna przeciwność, która staje mu na drodze: Damian nie wie, co to znaczy być gwiazdą Instagrama. Piękny chłopak wyróżnia się jeszcze specyficznym gustem. Mimo, że sam może stanowić wzór estetyki i piękna, to woli to, co stare, brzydkie i porozciągane. Na jego drodze wielokrotnie staną przeróżne postacie z galerii osobliwości Witkowskiego. Cieniem nieodstępującym Damiana na krok jest Alexis. Królowa pieczarek ma wobec niego perfidny plan…

,,Wymazane” przepełnione jest esencją brzydoty. Staje się ona również nośnikiem kiczu, miłości i goryczy. Powieść aż kipi rozczarowaniem światem i jego przesadnym kultem młodości i ulotnego piękna. Spychający na bok wszystko, co stare i brzydnie współczesny czytelnik może czuć się przytłoczony obrazami brzydoty, które serwuje w najnowszej powieści Witkowski. Oczywiście okraszone to zostaje ironią i humorem, które mają zgrabnie zamaskować niektóre kwestie, ale wnikliwy odbiorca będzie potrafił odczytać zamysł pisarza.

Prozę Witkowskiego, jak i samego autora można kochać albo nienawidzić. Jego wizja współczesnego świata albo zachwyci czytelnika, albo go zniesmaczy i odrzuci. Miejscami wulgarny, obsceniczny i bezczelny język, bardzo obrazowy i kolokwialny. Zawiera elementy, z którymi można się utożsamiać. Na marginesie wymyślonego miasteczka Witkowski brutalnie obnaża prawdę dotyczącą Polski w różnych momentach historycznych. Autor przelewa na papier nie tylko swoje przemyślenia, ale i sprawy, o których się nie mówi. Trochę tu nostalgii spowodowanej sytuacją młodych współczesnych Polaków bez szans i nadziei na lepsze jutro. Trochę o wojnie, komunie i innych okresach naszej historii.

Należę do grona tych osób, które podziwiają pisarza za specyficzny sposób ukazywania ludzi, ich szarego życia, które nikogo poza nimi (i autorem oczywiście!) nie obchodzi. Witkowski ma dar to tworzenia mięsistych, nieugładzonych historii, które wciągają czytelnika swą prostotą i specyficznym sposobem opisu (kto czytał poprzednie książki, ten wie!).

Podsumowanie:

,,Wymazane” jest kolejną powieścią, która pochłonęła mnie na wiele godzin i pozostała na długo w moich myślach. Mimo, że miejscami tchnie ,,standardowym Witkowskim”, to jest w niej nowy pierwiastek, którego w poprzednich utworach z trudem szukać. Więcej w niej goryczy, melancholii, rozczarowania i współczucia dla bohaterów. Miłośnicy stylu Witkowskiego będą zachwyceni. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak powiedzieć:       Po prostu polecam!

Moja ocena: 6/6

Informacje o książce:
• Michał Witkowski
• Wymazane
• Oprawa twarda
• Wydanie: pierwsze
• Data pierwszego wydania: 2017-09-18
• ISBN: 978-83-240-4663-8
• Liczba stron: 304
• Wydawca: Znak literanova
• Format: 124x195mm
• Cena katalogowa: 39,90 zł
• Rok wydania: 2017

Serdecznie dziękuję Wydawcy za możliwość przeczytania książki :-D

[80] PRZEDPREMIEROWO Amos Towles ,,Dżentelmen w Moskwie”

Bardzo często o naszym życiu decyduje przypadek. Z jego powodu spokojne i ustabilizowane chwile mogą w oka mgnieniu zmienić się nie do poznania. Zdarza się nawet, że z powodu błahej rzeczy dokonują się tak znaczące zmiany, że zaważą one na naszym całym dotychczasowym życiu. Tak staje się w przypadku bohatera najnowszej powieści Amosa Towlesa.

Hrabia Rostow jest przystojnym, szarmanckim i lubiącym przepych dżentelmenem. Zamieszkuje luksusowy apartament w moskiewskim hotelu Metropol, w którym oddaje się typowo ,,męskim” czynnościom, czyli czytaniu gazet, piciu kawy, przyjmowaniu znajomych i dyskusjach o współczesnym świecie. Życie w hotelu przebiega bez jakichkolwiek problemów do czasu, gdy hrabia zostaje wezwany przed oblicze służb. Z powodu jednego wiersza napisanego kilka lat wcześniej zostaje pozbawiony dotychczasowych przywilejów i zyskuje status więźnia. Z elegancko urządzonego apartamentu zostaje zdegradowany do nędznej izdebki, w której z wielkim trudem mieści się łóżko. Zabiera najpotrzebniejsze rzeczy w tym rodzinne pamiątki i postanawia przyzwyczaić się do nowej sytuacji. Mimo aresztu domowego stara się nadal być pogodnym i obdarzonym niezwykłym poczuciem humoru człowiekiem.

Przy pomocy kilku przyjaciół z hotelowego personelu tworzy miejsce, które będzie w stanie nazywać domem dopiero po wielu latach. Wraz z rezolutną dziewczynką lubiącą żółty kolor eksploruje nieznane mu dotychczas pomieszczenia Metropolu. Trafiają do kuchni, pralni, schowka z rzeczami znalezionymi i do pracowni szwaczki. Nasz bohater przekonuje się, że hotel to miejsce fascynujące, którego pracownicy nie tylko dbają o komfort każdego gościa, ale tworzą gościnną i niemalże domową atmosferę.

Hotel Metropol pełni w powieści bardzo znaczącą rolę. Jest nie tylko miejscem, w którym zatrzymują się różnorodni goście, począwszy od znamienitych obywateli całego świata po przedstawicieli środowiska artystycznego i komunistycznych oficjeli. Dla Rostowa i jego przyjaciół hotel staje się miejscem szczególnym, namiastką domu. To w jego pomieszczeniach hrabia nawiązuje przyjaźnie, przeżywa chwile miłosnego uniesienia z pewną aktorką oraz poznaje uroki ojcostwa i związaną z nim odpowiedzialność. Metropol mimo zachodzących zmian związanych z ustrojem komunistycznym okazuje się ostoją braku zmian. Wydaje się nietknięty jakimikolwiek przemianami. Mimo znaczących przemian społeczno-politycznych życie i praca w tym hotelu pozostają niezmienne. Pracownicy dbają o komfort gości, a Metropol zdaje się dobrze naoliwioną maszyną, która doskonale funkcjonuje w każdym najmniejszym aspekcie.

Dużą rolę w tej powieści pełnią przedmioty. Wiszący na ścianie obraz staje się nośnikiem wspomnień nie tylko o ukochanej siostrze, lecz również rodzinnym majątku o znaczącej nazwie Leniwagodzina. Rostow przypomina sobie dzieciństwo i sielską atmosferę tamtych lat. Z nutką nostalgii rozmyśla o dawnych czasach i typowo dżentelmeńskim sposobie życia. Z kolei pamiątkowy zegar, który dzwoni tylko dwa razy w ciągu doby, wykonany na polecenie jego dziadka przywołuje wspomnienia o dziadku, który rankiem pracował, by popołudniu móc spędzać czas z rodziną. W tym kontekście przywoływana jest również nostalgiczna refleksja nad znaczeniem czasu i jego upływem.

W ,,Dżentelmenie w Moskwie” wszechobecna jest tęsknota tytułowego bohatera za kulturą i tradycją dawnej Rosji, ojczyzny Czajkowskiego, Tołstoja, Puszkina i innych znaczących przedstawicieli środowiska artystycznego. Hrabia Rostow tęskni nie tylko za literaturą i muzyką, którą wielokrotnie słyszał w salonach arystokratów, ale przede wszystkim za minionym sposobem życia. Gdzie podziały się konwenanse, inspirujące filozoficzne dysputy o literaturze i sztuce, umiłowanie estetyki i kultury, z którą obcowało się w operze, teatrze, czy podczas codziennej lektury książki? Tęsknota za wielkimi czynami i dżentelmeńskim stylem widoczna jest w każdym słowie, geście i zachowaniu bohatera, który wydaje się nieco staroświecki nowemu pokoleniu towarzyszy pracujących w fabrykach.

Oprócz losów Rostowa na przestrzeni ponad 30 lat, czytelnik pilnie śledzi przemiany zachodzące w Rosji, która z mocarstwa staje się krajem komunistycznym. Na tle codziennych małych i większych problemów pracowników moskiewskiego hotelu ukazane zostają najważniejsze zmiany związane z rządami Stalina i jego podwładnych. Powstawanie fabryk, pozorne działania ku chwale partii, zsyłki niewygodnych obywateli na Syberię to tylko niektóre działania oszczędnie wspominane przez autora.

Podsumowanie:

,,Dżentelmen w Moskwie” to nietuzinkowa powieść, która zachwyciła mnie już od pierwszych stron. Klimat zmieniającej się Rosji tworzony jest na podstawie relacji  człowieka, który utracił przywileje należne jego pozycji społecznej i przeplatany jest fragmentami z literatury i filozofii, które doskonale uzupełniają przemyślenia Rostowa.

 Premiera: 25 września!

Ocena: 6/6

Informacje o książce:

  • Amor Towles
  • Dżentelmen w Moskwie
  • Tłumaczenie: Anna Gralak
  • Oprawa twarda z obwolutą
  • Liczba stron: 560
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Rok wydania: 2017

Bardzo dziękuję Wydawcy za możliwość przeczytania tej niezwykłej powieści:

[79] Podróż w głąb siebie – Kerry Lonsdale ,,Nigdy nie zapomnę”

 

Aimee to młoda kobieta, która ma poślubić Jamesa, wieloletniego ukochanego, przyjaciela z dzieciństwa i swoją pierwszą wielką miłość. Niestety plany wspólnej przyszłości ulegają drastycznej zmianie. Dzień ślubu, mający przynieść spełnienie marzeń, staje się powodem traumy, bo zamiast uroczystości małżeńskiej Aimee musi uczestniczyć w pogrzebie ukochanego. Nasza bohaterka szybko pogrąża się w rozpaczy i nie może pogodzić się ze śmiercią ukochanego mężczyzny. Jej życie, wszystkie piękne plany legły w gruzach w jednej chwili. Mimo wysiłków rodziny i przyjaciół, dziewczyna nie może przystosować się do nowej sytuacji. W dodatku zamieszanie w jej życiu powoduje tajemnicza kobieta, która twierdzi, że James żyje, a zadaniem jego narzeczonej jest podróż, podczas której pozna odpowiedzi na wszystkie dręczące ją pytania. Podróż mająca na celu poszukiwanie Jamesa stanie się przełomem w życiu Aimee, w którym kobieta dowie się wiele o samej sobie. Będzie miała okazję zrewidować dotychczasowe poglądy i zastanowić się nad własnym życiem. Do tego zamieszania dołącza również przystojny fotograf, który szybko staje się powiernikiem Aimee i kolejnym powodem zmąconego spokoju.

Zazwyczaj lubiłam te samotne poranki, gdy zagniatałam ciasto na cały dzień. Doceniałam ów moment rytmicznego zapamiętania, który odkryłam już w dzieciństwie, kiedy mama nauczyła mnie piec. Powtarzalne ruchy zazwyczaj pozwalały myślom odpłynąć, planować resztę dnia, wybiegać ku przyszłości, spoglądać wstecz. Ale nie dziś. Tego dnia ciasto lepiło mi się do rąk jak przeżuta guma do podeszwy buta. Jakie to irytujące. Przypominało mi, że wszystkie godziny spędzone na planowaniu przyszłości były całkowicie pozbawione sensu. Bo przyszłość już nie istniała.

Powieść Kerry Lionsdale to dobrze napisana, pełna emocji książka, która na długo pozostanie w pamięci czytelnika. Jak każdy debiut nie jest pozbawiona drobnych potknięć. Mimo tego opowieść o poszukiwaniach ukochanego mogę uznać za jedną z lepszych książek obyczajowych, jakie ostatnio czytałam. Szczególnie emocjonujące jest zakończenie powieści, które po prostu wbija w fotel i pozostawia w czytelniku nutkę niedosytu.

Uwaga czytelnika skierowana jest głównie ku Aimee, która jest nietuzinkową bohaterką wzbudzającą w czytelniku wiele emocji. Empatia odbiorcy  skierowana ku niej widoczna jest głównie w scenach dotyczących rozpaczy po stracie ukochanego, kiedy dziewczyna nie widzi sensu życia i rozpamiętuje wspólne chwile. Sytuacja, w której się znalazła powoduje, że dziewczyna zaczyna zachowywać się bardzo specyficznie. Czasami jej decyzje są zupełnie nieprzemyślane i bardziej przypominają kaprysy kilkuletniego dziecka. Bardzo często działa pod wpływem impulsu, bez zastanowienia. Ale nietrudno się jej dziwić – straciła ukochanego, który był również jej wieloletnim przyjacielem, jej życie straciło sens. Aimee bardzo trudno pogodzić się z myślą o śmierci Jamesa i faktem, że wspólnie planowana przeszłość już nigdy się nie spełni. Dlatego, kiedy po wielu miesiącach żałoby, w jej życiu pojawia się czarujący fotograf, to dziewczyna nie patrzy na niego jak na nowego partnera, lecz widzi go jako przyjaciela i powiernika. Czy w porę uda się jej zauważyć, że on ją kocha? Czy Aimee okaże się gotowa na nowy związek i ostateczne pożegnanie z Jamesem.

Wpatrywał się we mnie z niedowierzaniem, a moje serce pękło w tym momencie na dwoje. Jedna część należała do Jamesa. Drugą zostawiłam z Ianem.

Nigdy nie zapomnę, to wzruszająca opowieść o wielkiej miłości, która wydaje się być tak silną, że jest zdolna pokonać wiele przeciwności losu. Uczucie, którym Aimee darzy Jamesa to również przyjaźń, bezgraniczne zaufanie i oddanie. Taka miłość bardzo rzadko się zdarza!

Oprócz grania na emocjach czytelnika autorka serwuje mu kilka chwytów znanych z powieści sensacyjnych. W pewnej chwili Aimee staje się ,,detektywem”, który próbuje zgłębić tajemnicę śmierci ukochanego. Podąża za wskazówkami zostawionymi przez tajemniczą kobietę, która wydaje się wiedzieć o Jamesie znacznie więcej niż może wyjawić. Czy jest możliwe, że jej ukochany żyje, a prawdę o jego miejscu pobytu zna członek rodziny?

Na równi z zagadką zniknięcia narzeczonego głównej bohaterki uwagę czytelnika przyciągają specyficzne relacje pomiędzy członkami rodziny Jamesa. W szczególności jego kuzyn budzi zaciekawienie i jednocześnie niepokój, kiedy podczas licznych retrospekcji prowadzonych z punktu widzenia Aimee, wychodzi na jaw jego dziwne zainteresowanie dziewczyną. Relacje między członkami rodziny okazują się napięte i pełne mrocznych tajemnic, które mogą popchnąć ku zbrodni.

Nie był to nagły zwrot w uczuciach, raczej stopniowa ewolucja, jakby miłość dojrzewała we mnie jak motyl rozwijający powoli skrzydła po opuszczeniu kokonu. Zaczęłam zauważać rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi.

Powieść Nigdy nie zapomnę Kerry Lonsdale to interesujący debiut, który powinien przypaść do gustu czytelniczkom lubiącym opowieści o uczuciach. Autorka posiada dar interesującego i niezwykle lekkiego sposobu opowiadania historii życiowej głównej bohaterki. Zgrabnie łączy elementy powieści obyczajowej z wątkiem sensacyjnym i zagadką zaginięcia Jamesa. W opowieść o poszukiwaniach ukochanego wplata kalejdoskop skrajnych emocji, które targają również czytelnikiem. Początkowy smutek i wszechogarniająca tęsknota wynikające z tragedii jaka spotkała główną bohaterkę powoli przechodzą w niepewność i chęć rozprawienia się z przeszłością. Na oczach czytelnika Aimee przechodzi zmianę z ogarniętej żalem narzeczonej, która po stracie ukochanego nie widzi sensu życia, w kobietę pewną siebie, która dojrzewa do zmian. Bohaterka popełnia liczne błędy, zbyt mocno trzyma się nadziei na odzyskanie Jamesa, ale to właśnie te potyczki z losem, powodują, że jest postacią bardzo ludzką, pełną sprzeczności, która mimo swojego wieku nadal nie wie, co chce robić w życiu. Aimee to bohaterka, która łączy w sobie cechy wielu współczesnych młodych kobiet, które zastanawiają się, czy warto walczyć o marzenia.

Moja Ocena: 5/6 

Informacje o książce:

  • Kerry Lonsdale
  • Nigdy nie zapomnę
  • Tłumaczenie: Aleksandra Kamińska
  • Oprawa miękka
  • Wydanie: pierwsze
  • Data pierwszego wydania: 2017-08-14
  • ISBN: 978-83-240-4951-6
  • Liczba stron: 400
  • Wydawca: Wydawnictwo Znak
  • Format: 140x205mm

Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawcy :-)

[78] PRZEDPREMIEROWO Tetsuya Honda ,,Przeczucie”

Na jednym z osiedli zostaje podrzucony duży pakunek. Szczelnie opakowany w folię na śmieci i związany mocnym sznurem worek skrywa drastycznie okaleczone zwłoki mężczyzny. Ślady na ciele wskazują, że był torturowany, ale największa rana została zadana pośmiertnie. Sprawą zajmują się lokalni policjanci, którym pomaga zespół komisarz Reiko Himekawy.

W ten sposób rozpoczyna się niezwykle trudne, żmudne i wymagające niemalże tytanicznej pracy śledztwo. Pani komisarz jest zmuszona do podjęcia współpracy z gburowatym i władczym Katsumatą. Rosnący między nimi konflikt powoduje, że dobro śledztwa staje pod znakiem zapytania. Ten nie kryje swojej nienawiści do młodej pani komisarz i nieraz poniża ją na oczach podwładnych. Jego zdaniem piękna i młoda kobieta bardziej nadaje się na gejszę niż na funkcjonariusza policji.

Śledztwo oczami kobiety

Reiko Himekawa jest młodą i utalentowaną panią komisarz, która obdarzona jest niezwykłym przeczuciem. Stale zapracowana singielka nie ma ochoty na żaden związek uczuciowy, w który próbują ją wpędzić matka-swatka, czy wyznający miłość kolega z grupy dochodzeniowej.

Każde pojawienie się Reiko na miejscu zbrodni zawsze wzbudza wzmożone zainteresowanie. Komisarz zbliża twarz ku zwłokom, aby móc z nich ,,wyczytać” informacje. Przyglądając się im ma nadzieję, że ciało ,,przemówi” do niej. Ta metoda porównywana jest do show, spektaklu, który nieraz bawi, ale i intryguje ekipę śledczą. Z tego powodu część policjantów uważa Reiko za wariatkę, ale żaden żartobliwy komentarz nie jest w stanie przyćmić znaczenia metod przez nią stosowanych. Pani komisarz dostrzega znacznie więcej niż jej koledzy, nawet ci na znacznie wyższych stanowiskach. Owe przeczucie i chęć rozmowy ze zmarłym tworzą fundament, na którym Himekawa oparła swoje metody pracy. stanowi ważny element tej kryminalnej zagadki silnie nasyconej szowinistycznymi i seksistowskimi uwagami.

Autor pozostawia odbiorcy wskazówki dotyczące życia osobistego komisarz Himekawy. Pozwala na poznanie jej z zupełnie innej strony przez pryzmat siostry oraz apodyktycznej matki, które wolałyby widzieć Reiko w roli statecznej żony i matki niż policjantki uganiającej się za niebezpiecznymi przestępcami.

Kobiecy punkt wydaje się w tej książce pierwiastkiem znaczącym i pozwalającym na ostateczne rozwiązanie tajemniczych morderstw. Również osobowość policjantki, która trzyma wszystkich na dystans i na zewnątrz epatuje siłą, ale w głębi okazuje się niezwykle wrażliwą osobą, która została skrzywdzona. To wydarzenie z przeszłości również stanowi dla czytelnika interesującą zagadkę, która fascynuje niczym enigma. Co ciekawe zasygnalizowany wątek przeszłości Reiko porusza znienawidzony przeciwnik, przekupny glina i szowinista w jednym, czyli Katsumata. Gdy pyta ją, czy nadal obawia się lipcowych nocy, czytelnik zdaje sobie sprawę, że pani komisarz skrywa pewną tajemnicę, która tylko czeka na ujawnienie. I tak się dzieje. Sekret Himekawy okazuje się istotnym czynnikiem, który nie tylko zdeterminował jej ścieżkę życiową, ale i zawodową. Przeszłość odgrywa znaczącą rolę również w prowadzonym śledztwie, a skala uczuć, które kłębią się i narastają w policjantce sprawią, że zapłacze nad mordercą. Zresztą takich przesyconych emocjami scen jest w tej powieści więcej.

Miasto zła, czy złe miasto?

Honda doskonale oddaje atmosferę i koloryt japońskiego społeczeństwa. Wraz z policjantami czytelnik przemierza współczesne tętniące życiem miasto i powoli odkrywa kolejne jego kręgi, w których może zobaczyć różne oblicza przestępczości. Najpierw zostaje zabrany do prywatnych mieszkań osób przesłuchiwanych, które lśnią czystością i stanowią przykład wizji idealnych obywateli, by potem móc trafić do świata korporacji, w którym rządzą jedynie zysk i wielkie pieniądze. Im głębiej kroczy tym większy mrok i tajemnice, które skrywa wielkie miasto: mroczne dzielnice czerwonych latarń, w których królują przestępcy i płatny seks. W tych miejscach można znaleźć chwilową uciechę zależną do grubości portfela i upodobań, również tych najbardziej perwersyjnych i wstydliwych. Ale to nie wszystkie wstrząsające wrażliwością czytelnika możliwości, z których mogą korzystać mieszkańcy Tokio. Pod osłoną nocy zrzucają garnitury oraz wszelkie człowieczeństwo, by móc uczestniczyć w makabrycznej rozgrywce.

W japońskiej odsłonie zagadek kryminalnych psychologia postaci zostaje zepchnięta na dalszy plan. Najważniejsze dla japońskiego pisarza okazuje osadzenie zbrodni w kontekstach, które czytelnik powinien umieć odczytać. Znacząca ilość niedopowiedzeń przykuwa uwagę na czyny bohaterów. Bo to one determinują sposób postrzegania konkretnej postaci. Przez pryzmat czynów czytelnik jest w stanie ocenić, czy dana osoba jest dobra czy nie? Ale wbrew pozorom to zadanie nie jest wcale takie łatwe. W świecie wykreowanym przez Hondę nie ma znaczących granic pomiędzy dobrem a złem. Ludzkie zło można wydobyć zewsząd, nawet w człowieku, który mógłby być uznawany za ideał drzemią mroczne instynkty, które mogą uczynić go mordercą.

Podsumowanie

Powieść japońskiego cesarza kryminału gwarantuje czytelnikowi solidny zastrzyk emocji. Wielbiciele skomplikowanych zagadek kryminalnych znajdą w tej powieści wiele przypuszczeń, mylnych tropów oraz fałszywych śladów, które nieraz zwiodą policjantów i wyprowadzą ich na manowce. Podążanie śladami zbrodni stanowi dla czytelnika doskonałą rozrywkę i pozwala mu na przyjęcie roli detektywa.

Przeczucie to również książka pełna niedomówień, niepewności, miejsce niedookreślonych. W powieściowym świecie Hondy nic nie jest pewne na 100 procent, bo mordercą może okazać się niemalże każdy. Może okazać się, że nawet osoba o nieposzlakowanej opinii skrywa w sobie psychopatyczne odruchy.

Pisarz zwraca uwagę na bardzo ważną kwestię związaną z pozbawienie życia morderstwem. Okazuje się, że na równi z mordercą winę ponoszą także ci, którzy ze spokojem obserwują torturowanie i powolną śmierć w męczarniach innej istoty ludzkiej. Jakim zwyrodnialcem trzeba być, aby uczestniczyć w czymś tak okrutnym?

Przeczucie to powieść, która może stanowić fenomen w nieco schematycznym gatunku, jakim jest kryminał. Honda oprócz ,,tradycyjnego” śledztwa w sprawie makabrycznych mordów, wprowadza czytelnika w świat, w którym zło ma wiele postaci i skrywa się w najmroczniejszych zakamarkach ludzkiej duszy. Na równi z zagadką istotne okazuje się również tło społeczno-obyczajowe, w którym niczym w zwierciadle odbijają się liczne przywary mieszkańców.

Ocena: 6/6

Informacje o wydaniu:

  • Tetsuya Honda
  • Przeczucie
  • Tłumaczenie: Rafał Śmietana
  • Oprawa miękka
  • Liczba stron: 352
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Rok wydania: 2017

Za możliwość przeczytania tej fascynującej powieści serdeczne podziękowania kieruję ku Wydawcy :-)

[77] Wiedza może być niebezpieczna – Arturo Perez-Reverte ,,Misja: Encyklopedia”

Będąc małą dziewczynką uwielbiałam powieści przygodowe. Z wypiekami na twarzy czytałam o przygodach muszkieterów z książek Dumasa. Bacznie śledziłam również losy bohaterskich postaci Waltera Scotta. Po wielu latach poczułam to samo uczucie ekscytacji połączonej z dziecięcą ciekawością świata, gdy w moje ręce trafiła seria o przygodach kapitana Alariste pióra Arturo Pereza-Revertego. Całkowicie wsiąkłam w świat przygód, pościgów oraz dworskich intryg. Ponownie zachwyciłam się klimatem dawnej historii ukazanej na tle przygód bohaterów za sprawą powieści Misja: Encyklopedia.

Konstrukcja powieści jest trójdzielna. Pierwsza część to opowieść o wysłannikach Hiszpańskiej Akademii Królewskiej, którzy wyruszają w podróż do Paryża, aby kupić 28 tomów słynnej ,,Encyklopedii”. Ówczesne jedyne źródło wiedzy ogólnej miało uzupełniać powstały w tym czasie ,,Słownik języka hiszpańskiego”. Bibliotekarz Hermógenes Molina oraz emerytowany brygadier marynarki don Pedro Zárate y Queralt nie spodziewają się, że wyprawa będzie obfitować w wiele niebezpieczeństw.

Drugi motyw stanowią starania don Manuela Higueruela, wydawcy ultrakonserwatywnego „Cenzora literackiego”, oraz Justo Sáncheza Terróna, przygotowującego ,,Słownik rozumu”. Panowie w obawie przed konkurencją wynajmują dawnego kawalerzystę Pascuala Raposo, aby przeszkodził Molinie i Záratemu. Jego zadaniem jest zniszczenie Encyklopedii w momencie, w którym znajdzie się ona w rękach akademików.

Na drodze dzielnych poszukiwaczy wiedzy staje wiele interesujących postaci, z których najważniejszą wydaje się kleryk Bringas. Hiszpański emigrant również szuka Encyklopedii i dołącza do eskapady. Przy okazji obżera się na ich koszt smacznymi frykasami, choć jawnie piętnuje paryskie rozpasanie. Pojawienie się tej postaci stanowi doskonały moment dla autora. Wtedy pozwala on sobie na zaznajomienie czytelnika ze sporem między katolickimi wstecznikami i oświeceniowymi postępowcami. Ich konflikt stanowi istotną część powieści.

Trzecia część tej powieści jest zaskakująca i pozornie niepasująca do poprzednich. Jest to wątek autotematyczny, dotyczący warsztatu pisarza. Reverte dzieli się z czytelnikiem tajnikami pracy. Opowiada jak zbiera materiały, kupuje stare mapy i księgi, prosi o pomoc konsultantów historycznych. Okazuje się, że podążanie śladem Moliny i jego towarzysza jest wspaniałą rozrywką i niezapomnianą przygodą:

„Niewiele znam przeżyć równie przyjemnych jak to, kiedy ruszam krokiem myśliwego na polowaniu, szukając elementów, z których tworzy się opowieść – wchodzę do budynku, idę ulicą i decyduję, czy to miejsce jest dobre, czy wykorzystam je w mojej historii. Wyobrażam sobie, jak postaci poruszają się w tym właśnie otoczeniu, czy siedzą dokładnie tam gdzie ja i patrzą na to samo, na co ja patrzę”.

Moje wrażenia:

Książki Arturo Pereza-Revertego to doskonały sposób na spędzenie wolnego czasu. Jego twórczość wyróżnia doskonale zbudowany wieloletnim doświadczeniem warsztat pisarski. Niewielu współczesnych autorów potrafi tak jak on bardzo plastycznie ukazywać wydarzenia. Reverte idealnie łączy historie odkrywane w archiwach z przygodową atmosferą pełną intryg, walk i pościgów. Jego powieści przesycone są klimatem epoki połączonym z awanturniczo-przygodową otoczką znaną z powieści płaszcza i szpady. Efektowna opowieść o zdobyciu Encyklopedii przykuwa uwagę czytelnika mimo, że już od początku jest świadomy, że misja bohaterów zakończyła się sukcesem, ponieważ oprawione w skórę 28 tomów nadal przebywa w akademii w Madrycie. Nie znamy jedynie przebiegu tej wyprawy. W tym momencie wkracza na arenę Reverte, który snuje własną wizję uzupełnioną filozoficzną dyskusją dotyczącą tradycji i nowoczesności, która prowokuje czytelnika do zastanowienia się nad potęgą wiedzy. W tym sporze zwraca uwagę na rolę uprzedzeń i fanatyzmu.

,,Misja: Encyklopedia” to powieść niebanalna, jedyna w swoim rodzaju, która spodoba się zwłaszcza entuzjastom autora. Wielbiciele przygodowych fabuł również będą usatysfakcjonowani bogactwem perypetii, które czekają na bohaterów. Na uwagę zasługują plastyczne opisy wydarzeń oraz kreacje nietuzinkowych postaci, które szybko zyskują sympatię czytelnika. Serdecznie polecam tę książkę!

Ocena: 6/6

Informacje o książce:

• Arturo Perez-Reverte
• Misja: Encyklopedia
• Tłumaczenie: Joanna Karasek
• Liczba stron: 536
• Znak
• Oprawa twarda
• Wydanie: pierwsze
• Data pierwszego wydania: 2017-05-22
• ISBN: 978-83-240-4544-0
• Format: 140x205mm

 Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawcy :-D

[76] Recenzja przedpremierowa! Zbigniew Zborowski ,,Skaza”

 

Zarys fabuły

W jednym z warszawskich mieszkań zostają znalezione zwłoki doktorantki Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Kobieta została zabita perfekcyjnym uderzeniem, które spowodowało przerwanie rdzenia kręgowego. Tak zabić może tylko zawodowiec.

Wezwana na miejsce policja chce jak najszybciej zamknąć sprawę. Jeden z członków grupy mającej zbadać sprawę, podkomisarz Bartosz Konecki, szybko przekonuje się, że nie ma do czynienia z rutynowym śledztwem.

Wrażenia po lekturze

W najnowszej powieści Zbigniew Zborowski proponuje czytelnikowi połączenie współczesnej sprawy kryminalnej z przejmującą historią rodziny rozciągniętą w perspektywie wielu lat począwszy od 1934 roku i powiązaną z eksperymentami niejakiego Bola Kochańskiego, asystenta w Katedrze Fizyki Eksperymentalnej Uniwersytetu we Lwowie. Znaczącą rolę w retrospektywnej części powieści spełnia tajemniczy dziennik przekazywany z pokolenia na pokolenie, który podróżuje niemalże przez cały świat i staje się obiektem zainteresowania służ wywiadowczych. Spisany w języku polskim stanowi dla obcokrajowców zagadkę i budzi przypuszczenia, że zawiera tajne zaszyfrowane informacje, które mogą wpłynąć na losy świata. Jaka jest jego prawdziwa historia i co zawiera? Tego nie mogę zdradzić.

Powieść Zborowskiego należy czytać z ogromną uwagą i w skupieniu. Początkowo autor ,,bombarduje” czytelnika różnymi planami czasowymi i miejscami akcji oraz mnogością postaci, co może nieco utrudniać wciągnięcie się w fabułę. Ale wraz z rozwojem akcji i powolnym wypełnianiem miejsc niedookreślonych retrospekcje okazują się doskonale uzupełniać współczesne śledztwo Koneckiego.

Autor sięgnął po rozpowszechniony i troszkę oklepany model policyjnego funkcjonariusza, który po osobistej traumie stara się powrócić do zawodu i udowodnić, że nadal potrafi dobrze wykonywać swoją pracę. Wcześniej młody podkomisarz odznaczał się bystrością umysłu oraz fotograficzną pamięcią, a obecnie jest byłym alkoholikiem, który próbował odebrać sobie życie. Czy sprawa morderstwa doktorantki sprawi, że znów zaangażuje się w rozwiązywanie kryminalnych zagadek i swoją przenikliwością zaskoczy kolegów?

Na uwagę zasługują kreacje bohaterów drugoplanowych, a zwłaszcza postaci z retrospekcji. Są to silne kobiety, które walczą z męską dominacją oraz mężczyźni, którzy próbują rozpocząć spokojne i ustabilizowane życie po wojennych przeżyciach. W tych osobistych dramatach czytelnik może zauważyć pokłosie wielu ważnych wydarzeń historycznych oraz wspomnienia własnej rodziny.

Niestety jest jeszcze kwestia, która znacząco wpłynęła na moją dostateczną ocenę. Przedstawieni w powieści funkcjonariusze policji są wyjątkowo opieszali i pozbawieni jakichkolwiek zdolności dedukcji. Śledztwo prowadzą bardzo powierzchownie, zdarza się im ,,na siłę” poszukiwać dowodów na winę osoby, którą podejrzewają. Okazują się przy tym wyjątkowo niekompetentni. Taki jest również Konecki. Skupiony jedynie na własnej historii życiowej, pochłonięty cierpieniem, często okazuje się głuchy i ślepy na znaczące ślady. Jest agresywny, szowinistyczny i totalnie zamroczony. Popełnia rażące błędy i dochodzi do absurdalnych wniosków. Taki główny bohater zupełnie do mnie nie przemówił i, szczerze mówiąc, miałam co do tej postaci inne oczekiwania. Mimo tego, że powieść czytało mi się bardzo dobrze, a historia mnie urzekła, to jednak czułam pewien niedosyt.

Podsumowanie

Powieść Skaza czyta się bardzo dobrze i z niesłabnącą uwagą. Książka jest wciągająca, pełna wielu zwrotów akcji oraz różnorodnych bohaterów, którzy szybko zyskają sympatię czytelnika. Autorowi udało się połączyć kilka płaszczyzn czasowych i stworzyć wzruszającą historię rodzinną, która okazuje się kluczem do współczesnej zbrodni. To świetna rozrywka, która spodoba się czytelnikowi, ale koneserzy gatunku mogą odczuwać pewien niedosyt.

Ocena: 4,5/6

Informacje o książce:

  • Zbigniew Zborowski
  • Skaza
  • Seria: Podkomisarz Konecki
  • Tom: 1
  • Oprawa miękka
  • Wydanie: pierwsze
  • Data pierwszego wydania: 31-07-2017
  • ISBN: 978-83-240-3790-2
  • Liczba stron: 400
  • Znak literanova
  • Format: 144x205mm
  • Rok wydania: 2017
  • Cena katalogowa: 36,90 zł

 Za egzemplarz przedpremierowy dziękuję Wydawcy :-D

 

 

[75] Mroczne miasto i jego sekrety – Łukasz Stachniak ,,Czarny charakter”

Pamiętacie powieść Zły Leopolda Tyrmanda? Ten mroczny, niepokojący klimat z wielkim miastem w tle? Otóż za sprawą powieści Łukasza Stachniaka możecie znów poczuć tą gęstą i duszną atmosferę. Wystarczy tylko przekroczyć próg domu i wejść w środowisko warszawskich przestępców.

Czarny charakter Łukasza Stachniaka to przekrojowa opowieść o ludziach żyjących na marginesie społecznym. Wraz z nimi czytelnik poznaje nieznane dotąd oblicze Warszawy – miasta, w którym rządzą gangi. Miasta, w którym brutalne mordy i wstrząsające zbrodnie są na porządku dziennym. Miasta pełnego skorumpowanych policjantów, którzy wabieni możliwością łatwego zarobku zgadzają się tuszować działalność przestępców, w tym także płatnych zabójców.

Przewodnikiem po przedwojennej, okupowanej i stalinowskiej Warszawie jest Ładeczek Lazjer. Siedmioletni syn poborcy haraczy, którego dziadek pracuje dla najgroźniejszych gangsterów, z łatwością porusza się po przestępczym półświatku. Zwiedza spelunki, mroczne piwnice, burdele i inne miejsca o złej sławie. W tym zbrodniczym raju żyją również dzieci, które od najmłodszych lat zanurzają się w tej wszechobecnej ohydzie. Część z nich mieszka w burdelu, chłopcy uczą się technik fałszerskich i trików złodziejskich. Największym marzeniem takiego dziecka zbrodniczego miasta nie jest nowa piłka, czy lalka. Ono marzy o dokładnym poznaniu złodziejskiego fachu. Chce nauczyć się niezwykle trudnej sztuki podrabiania banknotów.

W głównej mierze obraz stolicy jest mroczny i przesiąknięty wszechobecną zbrodnią, ale narrator pozwala czytelnikowi poznać również bardziej ludzką twarz rzezimieszków. Mimo, że mieszkańcy Ścieku żyją poza granicami prawa, to nadal okazują emocje i uczucia, o które czytelnik by ich nie podejrzewał. Wielka miłość, przyjaźnie skłonne do poświeceń, przywiązanie to namiętności nieobce również przestępcom.

Główną zaletą Czarnego charakteru jest niezwykły klimat świata zanurzonego w przestępczym bagnie. Tworzą go nie tylko barwne, nieco kronikarskie opisy  działające na wyobraźnię czytelnika. Urzekający jest również język tej opowieści, bo zastosowana przez autora gwara warszawska połączona ze specyficznym humorem doskonale oddaje atmosferę tamtych lat.

Dlatego kieruję w stronę autora słowa uznania. Udało mu się stworzył bardzo spójną, barwną i sugestywną wizję stolicy widzianej oczami przestępców. Oddając głos negatywnemu bohaterowi sprawił, że czytelnik poznał nie tylko środowisko moralnej zgnilizny, ale również mógł zagłębić się w ludzkiej psychice. W ten sposób udało się mu pokazać, że zbrodniarze są również ludźmi, którzy mają swoje marzenia i potrzeby oraz którymi targają różne namiętności. Okazuje się bowiem, ze nie każdy przestępca jest zły do szpiku kości – część z nich po prostu nie miała możliwości wyrwać się z tego bagna i ,,odziedziczyła” przestępczą smykałkę.

W swoich zachwytach nad powieścią mogę pokusić się również o stwierdzenie, że bohaterem tej powieści są nie tylko dwaj przyjaciele połączeni pragnieniem zemsty, ale również Warszawa. Stolica wyrasta na zbrodnicze miasto zła, które powoduje powolny upadek człowieka i wpędza go w zamknięte koło zbrodni. Ten motyw doskonale znany z kryminałów noir okazał się świetnym sposobem na opisanie rozwoju i osobistej historii miasta odbitej w zwierciadle polskiej historii. W tym przypadku uwidacznia się doskonale przygotowany przez autora warsztat badawczy oraz trud, który włożył w przygotowaniu trzech wizji Warszawy – wolnej, zniszczonej i znajdującej się w niewoli.

Czarny charakter to powieść, której nie wypada nie znać. Stylizowana na reportaż o mieście historia zbudowana za pomocą niespiesznej narracji, która powoli buduje atmosferę miejsca. Przestępcza Warszawa, dotąd kojarzona głównie z kabaretami, nocnym hulaszczym życiem i blichtrem, pokazana w perspektywie zmian historycznych. To wszystko okazuje się przepisem na literacki sukces. Ponadto świetnie zbudowane postaci, do których czytelnik szybko się przywiązuje, i nęcący, skrywający wiele tajemnic przestępczy półświatek gwarantują zarwane noce spędzone przy tej powieści.

Ocena: 6/6

Informacje o wydaniu:

  • Łukasz Stachniak
  • Czarny charakter
  • Liczba stron: 544
  • Wydawca: Znak Horyzont
  • Format: 140x205mm
  • Rok wydania: 2017
  • Wydanie: pierwsze
  • Oprawa twarda

Za egzemplarz dziękuję Wydawcy 

[74] Mroczne sekrety nastolatki – Jennifer Lynch ,,Sekretny dziennik Laury Palmer”

Dwunastolatka w dniu urodzin otrzymuje swój pierwszy pamiętnik. Obiecuje, że na jego kartach będzie opisywać najważniejsze i najszczęśliwsze wydarzenia z życia. Ale jeśli myślicie, że znajdziecie w nim zapiski dotyczące wizyty w lunaparku, wrażeń ze wspólnych zakupów z mamą, czy wyjść z przyjaciółmi po lekcjach, to się mylicie. Bo Laura Palmer nie jest taką grzeczną dziewczynką, jaką się z pozoru wydaje.

Laura Palmer to bohaterka kultowego serialu Miasteczko Twin Peaks, który stał się światowym fenomenem i ikoną lat dziewięćdziesiątych. Po latach niezapomniani bohaterowie powracają na ekrany telewizorów za sprawą trzeciego sezonu, który będzie można oglądać już 22 maja. Wraz z powrotem serii wydawnictwo Znak Literanova wznawia książkę Jennifer Lynch Sekretny dziennik Laury Palmer, w której córka współtwórcy serialu wciela się w kluczową postać i z jej perspektywy opisuje życie nastolatki z małego amerykańskiego miasteczka.

Dwie Laury

Czytając pamiętnik dziewczyny ma się wrażenie, że istnieją dwie odmienne Laury. Jedna to wzorowa uczennica, rozwożąca obiady dla osób starszych, opiekująca się niepełnosprawnym intelektualnie dzieckiem, pracująca w sklepie dziewczyna. Jej przeciwieństwo stanowi ta druga. Nałogowa narkomanka, prostytutka zafascynowana wyuzdanym orgiastycznym seksem, szukająca coraz to nowych podniet. Ta mroczna strona osobowości Laury skryta jest za perfekcyjną maską, której nie dostrzegają ani rodzice dziewczyny, ani jej koledzy i koleżanki. Tylko na stronach pamiętnika dziewczyna może zrzucić z siebie brzemię wybujałych fantazji seksualnych oraz zdarzeń, które nie powinny być udziałem kilkunastoletniej dziewczyny. Opisuje trudną do zaspokojenia rządzę, której nie mogą uciszyć ani kontakty seksualne z kobietami, ani przypadkowy seks z dużo starszymi facetami.

Z kart pamiętnika wyłania się obraz dziecka dręczonego przez psychopatę. Najgorsze jest to, że cierpienia Laury nie widzi nikt z jej najbliższego otoczenia. Rodzice są albo ślepi i głusi, albo naprawdę nie zauważają, ze ich córka nie jest już dzieckiem, lecz dorastającą dziewczyną, która potrzebuje ich uwagi. Również rówieśnicy szybko oddalają się od niej, nawet najlepsza przyjaciółka nie zna rozterek Laury i nie rozumie jej zachowania. A przecież dziewczyna pragnie być kimś ważnym, chcianym i lubianym, dosłownie błaga o nieco zainteresowania i rozmowy.

Tajemniczy prześladowca

Wielokrotnie dziewczyna wspomina również o Bobie. Z narracji prowadzonej przez Laurę prześladowca posiada niemalże demoniczne cechy, jest także postacią widmową, która znika równie szybko jak się pojawiła. Bob znęca się fizycznie i psychicznie nad dziewczynką, molestuje ją, gwałci i okalecza. To psychopata, który deprawuje niewinne dziecko wprowadzając ją w świat brudnego seksu. Początkowo dziewczynka uważa go za senne widziadło, ale o jego obecności mogą świadczyć liczne rany, których pojawienie się zataja przed rodzicami. Dopiero po latach Laura poznaje jego prawdziwą tożsamość, ale jest już za późno.

Moja rekomendacja

Sekretny dziennik Laury Palmer to pozycja obowiązkowa dla fanów ,,Miasteczka Twin Peaks”. Dzięki niemu poznajemy lepiej bohaterkę i rozumiemy dlaczego z sympatycznej, energicznej dziewczynki zmieniła się w narkomankę i nimfomankę. Poznanie perspektywy widzenia Laury jest dobrym uzupełnieniem serialowej fabuły. Osobiste zapiski stanowią ważny trop w sprawie rozwiązania jej zagadkowej śmierci i ukazują głębię przeżyć, które nigdy nie powinny przydarzyć się żadnej dziewczynie w jej wieku.

Natomiast dla osób, które nie znają tego psychodelicznego, znajdującego się na granicy koszmaru i jawy klimatu Twin Peaks (serio, jest ktoś taki?), zapiski Laury będą stanowić świetne wprowadzenie i mogą zachęcić do oglądania tego trzymającego w napięciu serialu.

Muszę także przestrzec czytelnika, że książka obfituje w wiele wulgaryzmów i opisów scen brutalnego seksu, co nie każdemu przypadnie do gustu, a może nawet zniechęcić do dalszego czytania. Jednakże warto jest poznać mroczny umysł nastolatki, która aż do śmierci nie mogła wyzwolić się z zamkniętego kręgu ofiary wykorzystywania seksualnego. To istotny głos ofiary, która nie mogła otrzymać pomocy i aby móc zakłócić traumę popadła w narkomanię i stała się seksualną zabawką.

Ocena: 5/6

Informacje o wydaniu:

  • Jennifer Lynch
  • Sekretny dziennik Laury Palmer
  • Tłumaczenie: Agnieszka Sobolewska
  • Oprawa miękka
  • Liczba stron: 224
  • Wydawnictwo: Znak literanova
  • Rok wydania: 2017